Rynek mieszkaniowy w Polsce

Dla tych, którzy urządzają, remontują i nie tylko.

Moderatorzy: sueno, Sirek1

Lukasz20
Posty: 113
Rejestracja: 16 marca 2009, o 14:41

Post autor: Lukasz20 » 28 kwietnia 2009, o 21:30

T0MIKE pisze:O, już wszyscy wiedzą :shock: No właśnie... widocznie dla tej pani jest wart te półtorej bani...

klientów było 4 (czterech) od 1 400 000 do 1 600 000 , może Wona Lee doszedl do wniosku ze "eeee poczekam i puszcze za 2 bańki" ... ale z postów Garry Perry pewnie puści za 3 kola z metra
he he he he

Jest luxus i jest popyt nia niego... życie!

Pozdro Lukasz

Awatar użytkownika
Wizard
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1031
Rejestracja: 16 stycznia 2007, o 22:49
Lokalizacja: Kielce
Kontakt:

Post autor: Wizard » 7 maja 2009, o 10:38

Ceny materiałów budowlanych spadły w ciągu roku nawet o 30 proc.

Najbardziej tanieją materiały wykorzystywane przy rozpoczynaniu inwestycji. Pustaki ceramiczne staniały w ostatnim roku o 30 proc.

W porównaniu z ubiegłym rokiem najbardziej staniały materiały wykorzystywane przy budowie ścian. Ceny cegieł ceramicznych spadły o ok. 30 proc. – wynika z danych PSB na koniec I kwartału 2009 r. Jeśli jednak porównamy obecne ceny z obowiązującymi dwa lata temu, gdy były najwyższe, to spadły one o ponad połowę. Wiosną 2007 r. Porotherm kosztował ponad 11 zł za sztukę, a obecnie mniej niż 5 zł. Nieco wolniej – średnio o 10 proc. – tanieje gazobeton. Za cement (dwójkę) w tej chwili zapłacimy ok. 400 zł za tonę – co także oznacza bardzo dużą przecenę. Ostatnie 12 miesięcy to również zdecydowany spadek cen stali zbrojeniowej.

Nigdy tak tanio
– Tak niskiego poziomu cen nie było od czasu, gdy badamy i podajemy ich ceny na polskim rynku – mówi Andrzej Ciepiela z Polskiej Unii Dystrybutorów Stali.

Tańsze są też materiały wykorzystywane do ocieplania budynku. Średnio staniały o prawie 20 proc., ale w wypadku styropianu ten spadek często jest większy.

– Mamy mniejszy popyt na materiały potrzebne przy rozpoczynaniu inwestycji i większy na wykończeniowe – mówi Ryszard Kowalski, prezes Związku Pracodawców Producentów Materiałów dla Budownictwa.

– Mam przede wszystkim klientów, którzy inwestycje rozpoczęli w ubiegłym roku. Nowych jest mniej – mówi Tomasz Wiśnik, współwłaściciel składu budowlanego To-Masz.

Z danych GUS wynika, że w I kwartale tego roku wydano 44 tys. pozwoleń na budowę, prawie 14 proc. mniej niż przed rokiem. Nie należy jednak utożsamiać wydania pozwoleń z rozpoczęciem inwestycji. Według GUS liczba rozpoczętych nowych inwestycji spadła o ponad 38 proc.

Czas na rabaty
– W tym roku mam mniej zamówień o ok. 20 proc., ceny wróciły do poziomu, jaki miałem w hurtowni trzy, cztery lata temu – mówi Roman Wiśnik.

Bardzo często w hurtowniach można uzyskać teraz nawet 20-proc. rabat. Producenci twierdzą , że nie należy już liczyć na dalszy spadek cen.

– Marże firm produkujących materiały po obniżkach są już bardzo niskie – mówi Ryszard Kowalski.

Eksperci spodziewają się w najbliższym czasie stabilizacji cen materiałów. Nawet jeśli w końcu pojawi się większy popyt na nie, to dopiero po pewnym czasie przełoży się on na wyższe ceny. Najpierw firmy będą chciały uruchomić niewykorzystane obecnie moce produkcyjne. Tanie są nie tylko materiały, ale też stawki pobierane przez robotników budowlanych – są nawet o kilkadziesiąt procent niższe niż przed rokiem.
Źródło: Gazeta Prawna
Every dream has a price

Awatar użytkownika
T0MIKE
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1375
Rejestracja: 25 marca 2007, o 19:35
Lokalizacja: ni stąd ni z owąd
Kontakt:

Post autor: T0MIKE » 8 maja 2009, o 14:47

Z przykrością wklejam artykuł z Onetu, bez napinki, ceny dramatycznie spadają :D


Ceny mieszkań: mała niespodzianka
(Open Finance/08.05.2009, godz. 10:34)

W porównaniu do marca ceny mieszkań nieznacznie wzrosły. W porównaniu do kwietnia 2008 r. przecena jest nadal znacząca – wynika z zestawienia transakcji przeprowadzonych przez klientów Open Finance.

Drugi kwartał to tradycyjnie już okres zwiększonego ruchu w nieruchomościach, przynajmniej w okresie ostatnich trzech lat. Tak było w 2008 r. (zanotowaliśmy skok udzielonych przez banki kredytów hipotecznych o 20 proc. w II kwartale) i 2007 r. (szczyt hossy mieszkaniowej) i wygląda na to, że obecny rok nie będzie wyjątkiem. Z tą istotną uwagą, że porównujemy wiosnę 2009 do zimy tego roku, zatem ożywienie następuje z bardzo niskiego poziomu. Liczba transakcji nadal jest o kilkanaście procent niższa niż przed rokiem, a trzeba tu jeszcze wziąć poprawkę na rozwój Open Finance, jaki dokonał się w ciągu roku.

Niemniej w kwietniu zanotowaliśmy więcej transakcji niż w marcu (który z kolei był o 20 proc. lepszy od lutego) i był to pod tym względem miesiąc równie dobry co październik 2008 r. (miesiąc poprzedzający załamanie w handlu nieruchomościami), więc można mówić o powrocie rynku mieszkaniowego do względnej równowagi. Bez wątpienia przyczynił się do tego spadek cen obserwowany w ujęciu rocznym. Ale w ujęciu miesięcznym spotkała nas mała niespodzianka – w Gdańsku, Poznaniu i Warszawie ceny nieznacznie wzrosły, a we Wrocławiu i Krakowie zanotowaliśmy nieznaczny spadek (danych w ujęciu miesięcznym nie będziemy jednak prezentować).

W porównaniu do kwietnia 2008 r. spadek median cen w Warszawie sięga już prawie 10 proc., przekracza 10 proc. w Gdańsku, a w Poznaniu i Wrocławiu oscyluje wokół 15 proc. Gdybyśmy brali pod uwagę średnie arytmetyczne, spadek byłby znacznie mniejszy, co dowodzi, że ciężar rynku przesunął się w kierunku mieszkań z tzw. klasy ekonomicznej, które kupowane są zdecydowanie chętniej. Nie bez znaczenia jest tutaj program „Rodzina na swoim”, który zdobywa coraz większą popularność.

miasto mediana ceny mkw. w kwietniu 2009 r. mediana cena mkw. w kwietniu 2008 r. roczna zmiana ceny mediana ceny nieruchomości w kwietniu 2009 r. mediana ceny nieruchomości w kwietniu 2008 r.
Gdańsk 5462 zł 6119 zł -10,7% 300 000 zł 335 000 zł
Kraków 6187 zł 6423 zł -3,7% 310 000 zł 314 000 zł
Poznań 5469 zł 6490 zł -15,7% 270 850 zł 315 000 zł
Warszawa 7755 zł 8571 zł -9,5% 400 000 zł 420 000 zł
Wrocław 5660 zł 6626 zł -14,6% 320 000 zł 320 000 zł


Jak zmieniały się ceny transakcyjne w największych miastach Polski w ostatnich 12 miesiącach

Źródło: Open Finance na podstawie transakcji przeprowadzonych przez klientów firmy. Dane mogą nie odzwierciedlać precyzyjnie tendencji na rynku mieszkaniowym.

Komentarz

Ze względu na niewielki wzrost cen w zeszłym miesiącu, ich spadek liczony od początku roku do końca kwietnia robi już nieco mniejsze wrażenie niż ten obserwowany miesiąc wcześniej dla pierwszego kwartału. Ale sytuacja daleka jest od czegoś, co można byłoby nazwać „obiecującą perspektywą”.

Ponieważ marże kredytów hipotecznych nadal są podnoszone, nie spodziewamy się poprawy w dostępności kredytów hipotecznych. Nie można obecnie spodziewać się pomocy ze strony Rady Polityki Pieniężnej, która wstrzymała cykl obniżek stóp być może na dłuższy okres. Rynkowe stopy procentowe wzrosły przez ostatni miesiąc o 24 punkty, a na to nakładają się jeszcze coraz wyższe marże kredytowe. Zamiast o poprawie możemy mówić o pogorszeniu sytuacji. Dlatego, choć spodziewamy się kilku cieplejszych miesięcy na rynku nieruchomości, to nie ma w tej chwili podstaw by oczekiwać silnego ożywienia i wzrostu cen. Spodziewamy się raczej kilku miesięcy stabilizacji cenowej (sprzyja jej wzrost liczby transakcji) z tendencją do opadania cen niż wzrostu.

Zagrożeniem dla rynku mieszkań może być ewentualne dalsze pogorszenie sytuacji na rynku kredytowym, do czego może przyczynić się m.in. powiększenie deficytu budżetowego. Stałym zagrożeniem jest też pogarszająca się sytuacja na rynku pracy. Szansą na poprawę są widoczne oznaki większej stabilności w światowym systemie finansowym.

miasto mediana ceny mkw. w kwietniu 2009 r. mediana cena mkw. w grudniu 2008 r. zmiana ceny mediana ceny nieruchomości w kwietniu 2009 r. mediana ceny nieruchomości w grudniu 2008 r.
Gdańsk 5462 zł 5534 zł -1,3% 300 000 zł 350 000 zł
Kraków 6187 zł 5836 zł 6,0% 310 000 zł 314 000 zł
Poznań 5469 zł 6069 zł -9,9% 270 850 zł 345 000 zł
Warszawa 7755 zł 8454 zł -8,3% 400 000 zł 430 000 zł
Wrocław 5660 zł 5965 zł -5,1% 320 000 zł 300 000 zł


Jak zmieniały się ceny transakcyjne w największych miastach Polski od początku br. Źródło: Open Finance na podstawie transakcji przeprowadzonych przez klientów firmy. Dane mogą nie odzwierciedlać precyzyjnie tendencji na rynku mieszkaniowym

Emil Szweda i Bernard Waszczyk, analitycy Open Finance

Awatar użytkownika
kamilkw
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1458
Rejestracja: 25 czerwca 2007, o 09:48
Lokalizacja: Morawica/Kielce

Post autor: kamilkw » 8 maja 2009, o 16:18

Ceny wzrosły bo zwiększył się popyt. Więc skoro klienci wrócili to po co dalej obniżać ceny :) W sumie to taka dyskusja nie ma sensu. Pozdrawiam.
pletwa

Awatar użytkownika
T0MIKE
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1375
Rejestracja: 25 marca 2007, o 19:35
Lokalizacja: ni stąd ni z owąd
Kontakt:

Post autor: T0MIKE » 8 maja 2009, o 17:33

Dyskusja ma sens o tyle, że jeśli ktoś pisze, że ceny spadną jeszcze o 30%, to powinien się pokajać, bo snuje senne wizje. Doświadczenie na rynku jest znacznie lepszą bazą do dyskusji, niż wróżby magów :D W nabywaniu dóbr luksusowych, a takim jest mieszkanie, ma swoje reguły. Przede wszystkim zasada podstawowa jest taka: jeśli cena interesującego mnie mieszkania jest dla mnie akceptowalna, to je kupuję, nie czekam, aż spadnie do niewiadomego poziomu, bo w swojej naturze jesto NIEWIADOMY, zatem wolę kupić to konkretnie interesujące mnie mieszkanie, zanim zrobi to ktoś inny. A przecież nie ma 100 takich samych i tak samo atrakcyjnych, czyli interesujących mnie mieszkań. Jak wygląda zainteresowanie rynkiem mieszkań widać było już w tym roku na targach w W-wie, obie imprezy biły rekordy zainteresowania, a my rekordy rezerwacji, ale i sprzedaży. Mogę powiedzieć, że w maju sprzedaliśmy 20 mieszkań, gdzie w listopadzie, po Lehman Bros. były to 2 mieszkania. Jest różnica? I nie bierze się ona z wiosennego ożywienia...

Martini
Posty: 31
Rejestracja: 4 marca 2009, o 10:54
Lokalizacja: Kielce

Post autor: Martini » 11 maja 2009, o 20:25

Tu mamy przykład z Antypodów i zarazem ostrzeżenie na przyszłość do czego może doprowadzić sztuczne podtrzymywanie popytu na nieruchomości.
http://www.bloomberg.com/apps/news?pid= ... refer=home

Czy nie zauważacie pewnej analogii do naszego programu rządowego: "Rodzina na swoim"?

Awatar użytkownika
gery_pery
Posty: 189
Rejestracja: 16 lipca 2008, o 11:26

Post autor: gery_pery » 12 maja 2009, o 08:25

Martini pisze:Tu mamy przykład z Antypodów i zarazem ostrzeżenie na przyszłość do czego może doprowadzić sztuczne podtrzymywanie popytu na nieruchomości.
http://www.bloomberg.com/apps/news?pid= ... refer=home

Czy nie zauważacie pewnej analogii do naszego programu rządowego: "Rodzina na swoim"?
Ja już dawno pisałem że "RNS" to nic innego jak nasze polskie Subprime i jego skutki beda tak samo opłakane. Moze i Banki oraz deweloperzy troche zarobią naszym (podatników) kosztem na początku tak jak i przy subprimach ale skończy sie tak samo.

A tym czasem : http://www.rp.pl/artykul/67572,304029_C ... eczny.html

PS. A opini Openfjansu to radze nie słuchać , wystarczjąco sie juz skompromitowali aferą z podawaniem fałszywych swoich wyników finansowych.

Awatar użytkownika
Wizard
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1031
Rejestracja: 16 stycznia 2007, o 22:49
Lokalizacja: Kielce
Kontakt:

Post autor: Wizard » 12 maja 2009, o 14:36

Mieszkaniowe tendencje 2009

Czego Polacy powinni spodziewać się po rynku mieszkaniowym w 2009r.?
Sporej podaży, raczej ograniczonego popytu oraz lekkiej tendencji spadkowej cen – uważają specjaliści z działu doradztwa Cushman&Wakefield.

Analitycy Cushman&Wakefield Residential uważają, że krótkie ożywienie, jakie można było zaobserwować na polskim rynku mieszkaniowym w I kwartale br. jest zjawiskiem raczej okresowym niż stałym ze względu na wciąż niepewną sytuację na polskim rynku nieruchomości, rynku hipotecznym, pracy oraz z powodu warunków gospodarczych, które mają decydujący wpływ na oczekiwania konsumentów oraz podejmowane przez nich decyzje. „W związku z tym nie należy oczekiwać szybkiego powrotu do zdrowego popytu” – czytamy w komentarzu.

Wprowadzenie programu Rodzina na swoim przyczyni się do tego, że w strukturze sprzedaży będą przeważały w 2009 r. mieszkania tańsze. Na całym rynku utrzyma się umiarkowana tendencja spadkowa – uważają autorzy raportu z Cushman&Wakefield.

Raport dostępny tutaj:
http://www.pb.pl/images/files/2009/05/4 ... cb1574.pdf
Every dream has a price

Awatar użytkownika
T0MIKE
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1375
Rejestracja: 25 marca 2007, o 19:35
Lokalizacja: ni stąd ni z owąd
Kontakt:

Post autor: T0MIKE » 14 maja 2009, o 11:08

Ożywienie rozpoczęło się dopiero w lutym, a rozwinęło się w kwietniu i trwa dalej w maju. Na podstawie I kw. nie mówiłbym o krótkim ożywieniu. Tym bardziej, że analitycy Cushmana byli u mnie w biurze raptem w ub. tygodniu z pytaniem, co słychać w sprzedaży i byli wielce zdziwieni, że jest sensacyjna sprzedaż. Mało tego sam C&W sprzedaje tak niewiele na rynku warszawskim jako angencja, a w zasadzie nic poza stolicą, że nie bardzo wiem, skąd u nich mają być prawidłowe dane. Najlepszym źródłem informacji jest, jeśli idzie o rynek warszawski, RedNet Property, bo mają dane z tabliofert.pl i najlepsze w związku z tym dane wejściowe i narzędzia analityczne (głównie do badania zmienności cen tych samych mieszkań na przestrzeni kilku miesięcy). Moja ostatnia rozmowa z RedNet miała miejsce we wtorek i są pełni optymizmu. Sam Wilanów (całość projektu Miasteczka Wilanów, czyli ok. 8 deweloperów) wzrósł o 300% w ostatnim miesiący (kwiecień 2009). A do tej pory była to najgorsza sprzedażowo dzielnica W-wy. Analizy swoje, a rynek swoje. U nas pierwszy tydzień maja 6 mieszkań. Pierwsze 4 miesiące są lepsze niż cały rok 2008r., a maj jest kontynuacją trendu. Daj Boże, żeby jeszcze czerwiec był taki i nam to wystarcza do końca roku, po wakacjach tempo może spaść, choć nie zanosi się. A jeszcze a propos tornada finansowego, zapowiadanego przez prezesa BZW WBK, bardzo dobra riposta jest w bieżącym wydaniu Forbesa. Pokazuje, jak banki rozgrywają swoich klientów, dużych (np. deweloperzy) i małych (klienci indywidualni) dla własnych celów. Nie czytam analiz, czekam, aż przejdzie czas opcji walutowych i głęboko analizuję swoją sprzedaż, zarówno w W-wie jak i w Kielcach. Gdyby założyć, że sprzedaż utrzyma się na tym samym poziomie także po wakacjach, to po raz pierwszy w historii sprzedam wszystko w okresie realizacji (Kielce). Taki ten kryzys...

Awatar użytkownika
Wizard
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1031
Rejestracja: 16 stycznia 2007, o 22:49
Lokalizacja: Kielce
Kontakt:

Post autor: Wizard » 14 maja 2009, o 23:23

Dojenie klienta, czyli jak banki "zjadają" dopłaty

Rodzina na swoim? Raczej bank :lol:


Niektóre banki wykorzystują popularność kredytu "Rodzina na swoim" i naliczają klientom marże zdecydowanie wyższe od stawek rynkowych. Doszło nawet do tego, że rata kredytu z rządową dopłatą jest wyższa od raty zwykłego kredytu.

Wartość kredytów hipotecznych udzielanych w ramach programu "Rodzina na swoim" w tym roku przekroczyła 1 mld zł, gdy w całym ubiegłym roku było to ok. 850 mln zł. Dynamiczny wzrost tego typu pożyczek hipotecznych nie dziwi, skoro przez pierwszych osiem lat połowa odsetek pokrywana jest z budżetu państwa, a rząd w tym roku dostosował cenę, za jaką można kupić metr lokalu, do stawek rzeczywistych.

Porównajmy kredyt preferencyjny w DomBanku ze zwykłym kredytem np. w BZ WBK. W DomBanku, mimo dopłaty z budżetu, miesięczna rata kredytu na 200 tys. zł na 30 lat wynosi 1172 zł, podczas gdy w przypadku zwykłego kredytu hipotecznego w złotych w BZ WBK - 1154 zł - wynika z wyliczeń pośrednika finansowego Expander. Ale prawdziwa trauma klientów DomBanku może dotknąć po ośmiu latach, kiedy skończą się dopłaty. Jeśli przyjmiemy niezmienność warunków rynkowych, to rata kredytu wzrośnie do ponad 1740 zł. Przy tych założeniach po 30 latach klient zapłaci DomBankowi ponad 156 tys. zł więcej niż BZ WBK. - Co ciekawe, do niedawna DomBank oferował niższe marże dla kredytów zwykłych, a wyższe dla tych z programu "Rodzina na swoim".

Wczoraj dostaliśmy nowe stawki do zaktualizowania danych w naszej porównywarce. Bank podciągnął wszystkie stawki do góry - mówi Bartłomiej Samsonowicz, dyrektor ds. produktów bankowych i inwestycji portalu doradczego Comperia.pl. DomBank twierdzi natomiast, że stawki zrównał już jakiś czas temu. Również w największym polskim banku detalicznym, PKO BP, gdyby nie dopłaty państwa do "Rodziny", rata byłaby znacznie wyższa niż wielu zwykłych kredytów hipotecznych w innych bankach. Wynosiłaby ok. 1,5 tys. zł, gdy np. w BGŻ, BZ WBK, BOŚ czy Nordei poniżej 1,2 tys. zł. Sensowne jest zaciągnięcie kredytu z programu z wyższą marżą czy na gorszych warunkach, np. niekorzystnie naliczaną stopą WIBOR (od niej zależy ostateczne oprocentowanie) i refinansowanie go po ośmiu latach.

W tym czasie państwo dopłaca do rat, więc będą one w większości przypadków niższe niż przy tradycyjnym kredycie. Po tym czasie warto poszukać banku, który da lepsze warunki - zaleca Michał Macierzyński, analityk portalu doradczego Bankier.pl. Nie dziwi go, że część banków wykorzystuje program do zwiększenia własnych dochodów. Niektóre banki mają w tym roku dużo gorsze wyniki niż w ubiegłym. Dlatego poszukują nowych źródeł dochodów. Wykorzystują do tego również program "Rodzina na swoim" - mówi. Doradcy finansowi program dopłat do kredytów hipotecznych nazywają już nie "Rodzina na swoim" a "Banki na swoim i deweloperzy na swoim", bo one także są beneficjentami rządowych dopłat - dodaje.

Jak podkreśla Macierzyński, problem z kredytami polega na tym, że banki podają marże "od" i tu ujawniają ich najniższy poziom. W praktyce warunki, jakie stawiają instytucje finansowe osobom, które walczą o niskie stawki, są nie do spełnienia dla normalnego klienta. Za to trudno udowodnić, że bank ich nie stosuje - mówi. Z kolei Justyna Szafraniec, dyrektor departamentu komunikacji i analiz w Finamo, radzi, byśmy zanim podejmiemy decyzję, sprawdzili ofertę kilku banków. Obecnie kredyty w ramach tego programu oferuje dziewięć banków. Dla przykładu w Banku Pocztowym możemy wynegocjować już marżę w wysokości 1,9 proc. Jeszcze taniej jest w Pekao Banku Hipotecznym. Tylko że tu nasze dochody muszą być znacznie wyższe - mówi Justyna Szafraniec. I warto porównać je ze stawkami, jakie stosują instytucje nieudzielające kredytów z rządowego programu. Według Pawła Grząbki, analityka rynku nieruchomości z CEE Property Group, ceny produktów mogłyby być bardziej konkurencyjne, gdyby do programu przystąpiło więcej banków. Tak może być już jesienią tego roku.

Henryk Sadowski
POLSKA Gazeta Krakowska

http://banki.wp.pl/kat,53234,wid,111253 ... caid=18070
Every dream has a price

Awatar użytkownika
Wizard
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1031
Rejestracja: 16 stycznia 2007, o 22:49
Lokalizacja: Kielce
Kontakt:

Post autor: Wizard » 14 maja 2009, o 23:48

Ciekawy artykuł:

Trik i cena mieszkania spada

Od kilku miesięcy spadają ceny nowych mieszkań, bo deweloperzy, nie mogąc ich sprzedać, rezygnują z części swojej marży. Okazuje się, że mogą być one jeszcze tańsze, i to nawet o kilkanaście procent, dzięki... prostemu zabiegowi podatkowemu

Dyrektor Deloitte Doradztwo Podatkowe Dominik Stojek przyznaje, że stosowali je już wcześniej m.in. deweloperzy budujący biurowce i centra handlowe. Deweloperzy budujący mieszkania nie zaprzątali tym sobie głowy. Dlaczego? - Najpewniej dlatego, że mieli wysokie marże - mówi doradca podatkowy.

Według prof. Jacka Łaszka ze Szkoły Głównej Handlowej (specjalisty od finansowania nieruchomości) w 2008 r. niemal połowę w średniej cenie metra kwadratowego mieszkań sprzedawanych przez warszawskich deweloperów stanowił ich zysk. Niektóre projekty najpewniej nie były aż tak rentowne. Z drugiej strony to by oznaczało, że w niektórych marże mogły być nawet i trzycyfrowe.

Dotychczas firmy najczęściej rezygnowały właśnie z części zysku. Analitycy z firmy doradczej Reas oceniają, że średnio w pierwszym kwartale ceny transakcyjne były o 10-15 proc. niższe od ofertowych. Mimo to sprzedaż nowych mieszkań ledwie drgnęła. Przybywa za to pustostanów. Analitycy spodziewają się więc dalszej przeceny.

W czasie czwartkowej konferencji "Deweloperzy mieszkaniowi w opałach" eksperci i prawnicy radzili tym firmom, jak przetrwać kryzys. Np. Dominik Stojek z Deloitte podsunął im rozwiązania, dzięki którym mogą obniżyć cenę, nie obniżając swojej marży.

Wymaga to trochę zachodu, ale mechanizm jest następujący: załóżmy, że deweloper chce sprzedać apartamenty po 10 tys. zł za m kw. Ich wybudowanie kosztowało 6 tys. zł za metr. Od dochodu musiałby zapłacić podatek, w tym przypadku - niespełna 800 zł. Marża netto wyniesie więc ok. 3,2 tys. zł za m kw.

W sytuacji, gdy tych mieszkań nikt nie zechce kupić, Stojek radzi deweloperom założenie spółki, do której je przekażą. Zatrudnieni przez dewelopera rzeczoznawcy ustalają wartość rynkową tych lokali na 9,2 tys. zł za m kw. I po tyle sprzedaje je potem spółka. Nie zapłaci podatku, bo nie ma dochodu. Jeśli zaś deweloper dodatkowo zrezygnuje z części marży, mieszkania mogą być jeszcze tańsze.

A co, jeśli wciąż nie będzie na nie chętnych? Spółka może je wynająć, a po dwóch latach sprzedać. Wtedy taka transakcja może być opodatkowana nie 7-proc. stawką VAT, ale 2-proc. podatkiem od czynności cywilnoprawnych.

Tymczasem Ministerstwo Infrastruktury proponuje w ramach pakietu antykryzysowego złagodzenie warunków uzyskania budżetowej dopłaty do kredytu w ramach programu "Rodzina na swoim". - Jednak decyzji rządu w tej sprawie jeszcze nie ma - zastrzegł wiceminister infrastruktury Piotr Styczeń.

Resort chce, by z tych dopłat (mniej więcej połowy odsetek przez osiem lat spłaty kredytu) mogły skorzystać także osoby samotne. Ponadto w gminach sąsiadujących ze stolicami województw miałaby być podniesiony pułap cen mieszkań, który nie może być przekroczony. Np. w podwarszawskim Piasecznie czy Markach wzrósłby z 4326 do 5791 zł za m kw. (to średnia wskaźnika dla Warszawy - 7257 zł za m kw. i reszty województwa - 4326 zł za m kw.).

Źródło: Gazeta Wyborcza
Every dream has a price

Awatar użytkownika
T0MIKE
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1375
Rejestracja: 25 marca 2007, o 19:35
Lokalizacja: ni stąd ni z owąd
Kontakt:

Post autor: T0MIKE » 15 maja 2009, o 12:02

Zwracam uwagę na autora. Marek Wielgo musiał mieć jakiś niemiły epizod z dweloperem, bo tak intensywnej kampanii przeciwko deweloperom nie widziałem od czasu, kiedy niejaki dr Michał Macieżyński przewidywał spadek cen o 50% w ubiegłym roku. Nikt ich z tego nie rozlicza, więc piszą, co chcą. A my robimy swoje...

Awatar użytkownika
T0MIKE
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1375
Rejestracja: 25 marca 2007, o 19:35
Lokalizacja: ni stąd ni z owąd
Kontakt:

Post autor: T0MIKE » 17 maja 2009, o 04:30

Jeszcze się komuś tam usta nie zamknęły, że będzie nadpodaż (bodajże Pani Oli Szarek z Home Broker), a już tenże sam Home Broker wieszczy brak mieszkań już za rok. Suche liczby są jednak klarowne: rozpoczętych budów jest mniej o ponad 1/3, więc może być bardzo ciekawie w przyszłym roku na wiosnę... Kiedy popyt przewyższa podaż dzieją się ulubione dla spekulantów rzeczy... Niech się dzieją...

http://biznes.interia.pl/nieruchomosci/ ... da,1307541

A, oczywiście tytuł artykułu wymyśliło lobby dewelopersko-bankowe, żeby nie było wątpliwości...

Awatar użytkownika
gery_pery
Posty: 189
Rejestracja: 16 lipca 2008, o 11:26

Wi

Post autor: gery_pery » 18 maja 2009, o 12:31

Akurat jeśłi chodzi o Marka Wielgo to każdy kto śledzi jego publikacje ( a ma wielu "fanów" na forum gazeta.pl) wie doskonale że to był zawsze akurat pierwszy naganiacz w Polsce na kupowanie mieszkań, opinie na w/w forum sa jedynie podzielone czy z głupoty czy za pieniądze.

Cytat z artykułu którego do którego link jest w poscie powyżej:

Komentarz Home BrokerOd początku tego roku oddano już 53 576 mieszkań, czyli o 9 proc. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, kiedy oddano 49 132 lokali. Te dane wskazują na to, że w tym roku może zostać pobity rekord sprzed roku, kiedy to oddano 165 189 mieszkań.

Doprawdy ciekawy tytuł do takich danych.

Tu te same dane ale z innym komentarzem: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Dewelop ... 55176.html

cytat z w/w artykułu:

W kwietniu 2009 r. oddano do użytku ponad 11,7 tys. mieszkań. Jest to mniej niż przed miesiącem. Jednak od początku roku na rynku pojawiło się już 53,5 tys. nowych lokali, czyli o 9 proc. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.
- Te dane wskazują, że w tym roku może zostać pobity ubiegłoroczny rekord, kiedy to oddano ponad 165 tys. mieszkań - mówi Aleksandra Szarek, specjalista rynku nieruchomości w Home Broker.

Niech każdy sam oceni czy przybyło mieszkań na rynku czy ubyło.

Swoją drogą ciekawy przykład manipulacji, deweloperzy chyba liczą ze ludzie czytają tylko tytuły artykułów i czasem "własciwe" komentarze natomiast same konkretne dane sa zbyt nudne by je analizować.

Awatar użytkownika
Wizard
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1031
Rejestracja: 16 stycznia 2007, o 22:49
Lokalizacja: Kielce
Kontakt:

Post autor: Wizard » 19 maja 2009, o 13:40

Trudno o kredyt na własne M


Nie dość, że kredyty hipoteczne są coraz droższe, to jeszcze ich otrzymanie w niektórych przypadkach graniczy z cudem. Banki, które znacznie ograniczyły dostęp do kredytów hipotecznych, szczególnie ostrożnie podchodzą dziś do finansowania zakupu nieruchomości na rynku pierwotnym.

Traktują takie wnioski bardzo indywidualnie, uzależniając pożyczenie pieniędzy od stopnia zaawansowania budowy, sytuacji finansowej dewelopera czy przebiegu jego wcześniejszych inwestycji - wynika z zestawienia przygotowanego dla dziennika "Polska" przez sieć doradców finansowych Expander.

Wszystkie banki ujęte w zestawieniu Expandera deklarują, że sfinansują zakup nieruchomości na rynku pierwotnym, jednak każdy ma liczne oczekiwania. Jednym z nich jest stan zaawansowania prac. Zakupu mieszkania na etapie "dziury w ziemi" nie sfinansują mBank, MultiBank, Nordea Bank, BZ WBK, Alior, a także Bank Millennium. Ten ostatni, podobnie jak mBank, standardowo wymaga, aby inwestycja była przynajmniej w stanie surowym zamkniętym.

Raiffeisen Bank deklaruje z kolei, że inwestycja powinna być doprowadzona przynajmniej do tzw. stanu zerowego (zakończone roboty ziemne, wylane fundamenty, ściany piwnic). Ale już Alior wymaga, aby mieszkanie było oddane do użytkowania. Eurobank podaje natomiast, że jest gotów sfinansować zakup budowanej nieruchomości niezależnie od stopnia zaawansowania inwestycji. Dodaje jednak, że jeżeli mieszkanie jest już gotowe, to skłonność banku do udzielenia kredytu jest znacznie większa.

Ta deklaracja dobrze obrazuje podejście banków do finansowania rynku pierwotnego, gdzie decyzje podejmowane są bardzo indywidualnie. O takim podejściu otwarcie informują Pekao, Lukas Bank, Dominet Bank, Nordea Bank czy Dom Bank.

Banki uzależniają ponadto udzielnie kredytu od sytuacji finansowej dewelopera, oceny możliwości realizacji inwestycji w założonym terminie czy przebiegu dotychczasowych inwestycji. Przykładowo Raiffeisen Bank wymaga, aby deweloper przeprowadził już przynajmniej jedną inwestycję mieszkaniową bądź zakończył inny etap w danej inwestycji. Warunkiem udzielenia kredytu może być również to, że bank kredytuje jednocześnie dewelopera realizującego inwestycję (np. w BZ WBK). Banki posiadają ponadto wewnętrzne listy deweloperów - jeżeli danego dewelopera na niej nie ma, bank nie sfinansuje zakupu mieszkania w budowie.

Aby udzielić kredytu na zakup mieszkania na rynku pierwotnym, banki wymagają dostarczenia wielu różnych dokumentów, na podstawie których będą mogły ocenić inwestycję oraz sytuację finansową dewelopera. Lista tych dokumentów jest podobna w różnych bankach. Dla przykładu GE Money Bank wymaga: odpisu z KRS dewelopera, dokumentu potwierdzającego umocowanie osób składających oświadczenia woli w imieniu dewelopera czy umowy przedwstępnej z deweloperem. W dokumencie tym zapisane są m.in. data zakończenia prac budowlanych, standard wykończenia oraz harmonogram rzeczowo-finansowy.

Poza rankingiem deweloperów banki posługują się również klasyfikacją lokalizacji, które chętniej lub mniej chętnie akceptują. Przykładowo, z praktyki doradców Expandera wynika, że banki chętniej sfinansują w Warszawie zakup mieszkania na rynku pierwotnym na Kabatach niż na Tarchominie. Podobnie jest w innych miastach - inwestycje położone w dzielnicach bardziej prestiżowych mają większą szansę na skredytowanie niż te zlokalizowane na peryferiach miasta.

Argumentem za udzieleniem kredytu hipotecznego przez bank może być też umowa przedwstępna w formie aktu notarialnego. Jeśli kredytobiorcy mają już inną, nieobciążoną nieruchomość, rozwiązaniem może być ustanowienie na niej zabezpieczenia. Niektórzy deweloperzy współpracują też z wybranymi bankami w zakresie finansowania ich inwestycji. W tym przypadku może się jednak okazać, że mniejsze formalności okupimy brakiem wyboru banku.

Kluczowe znacznie ma jednak nie to, kto udzieli nam kredytu, ale za jaką cenę. Z wyliczeń porównywarki finansowej Comperia wynika, że najdroższe kredyty na zakup na rynku pierwotnym mają DomBank, Fortis i GE Money Bank. Z kolei najniższe raty kredytu hipotecznego zapłacimy w BZ WBK, BOŚ, Nordea oraz PKO BP. Różnice w miesięcznej racie między najlepszą a najgorszą ofertą sięgają blisko 700 zł.

Czego banki chcą przy kredycie

Alior Bank
Odbiór mieszkania do użytkowania lub zabezpieczenia się na innej nieruchomości.

Millennium
Stopień zaawansowania inwestycji min. 20 proc.

Deutsche Bank
Inwestycja gotowa, akt notarialny podpisany przed przelaniem kredytu.

Raiffeisen Bank Polska
Deweloper zrealizował wcześniej co najmniej jedną inwestycję. Kredytowana inwestycja musi być rozpoczęta, a umowa podpisana w formie aktu notarialnego.

http://www.bankier.pl/wiadomosc/Trudno- ... 55763.html
Every dream has a price

ODPOWIEDZ