Az sie zdziwisz! Oczywiscie,ze nie bylo powiedziane, ze ma byc to hotel, ale teren przewidziany był pod rekreacje i uslugi OGÓLNOmiejskie. Zreszta od poczatku bylo wiadomo,ze pan Grzyb chce budowac hotel, a zmiana planow i mowienie, o tym,ze hotel bylby inwestycja nieoplacalna to w tym momencie smiech na sali. Zadam sobie ten trud i odnajde info o przetargu bo chyba je mam.michał1 pisze:teren sprzedany został na publicznym przetargu. Nie był sprzedawany pod konkretny projekt!
niewypada zeby autor strony podawał nieprawdziwe informacje i prowadził publiczne spekulacje o ludziach pracujących w poważnych instytucjach.
Ryszard Grzyb "Pod Żaglami" - ul.Klonowa 55A
Moderatorzy: Autor, sueno, Sirek1
-
halny
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1807
- Rejestracja: 27 września 2005, o 20:15
- Lokalizacja: Kielce
W czasach gdy stał jeszcze obskurny hotelik Relax pojawił się inwestor który postawił tymczasowo namiot dyskotekowy
na co uzyskał akceptacje U,M. bo miał zainwestować w budowę nowego hotelu. Po róznych perypetiach i nie spełnieniu obietnic został usunięty. Po przerwie miasto ogłosiło przetarg na sprzedaz terenu w celu budowy nowego obiektu hotelowo- rekreacyjnego.
-
bart!!
obietnice namiociarza to jedna sprawa ale w tym namiocie zginęła dziewczyna podczas dyskoteki w pianie i sprawa do tej pory nie jest rozwiązana i nie ma odpowiedzialnych za tragedie.
W tym bloku ma byc squash i odnowa pewnie spałnia to funkcje rekreacyjne a budynek który juz stoi spełnia te funkcje ogólnojakieś tam i to chyba wszystko
W tym bloku ma byc squash i odnowa pewnie spałnia to funkcje rekreacyjne a budynek który juz stoi spełnia te funkcje ogólnojakieś tam i to chyba wszystko
Ciąg dalszy sprawy
http://www.slowo.com.pl/kielce/?dz=1&id=4422
Słowo, 16.01.2006
Tajemnica jednego podpisu
Sprzedaż Relaxu wraz z plażą nad zalewem prywatnemu inwestorowi wzbudziła ogromne kontrowersje. Ustaliliśmy również, kto w Urzędzie Miasta pozwolił developerowi zamiast hotelu wybudować tam apartamentowiec...
W ubiegłym tygodniu ujawniliśmy, że plaża nad kieleckim zalewem niemal w całości należy do developera, który w 2003 roku za 808 tys. zł kupił od miasta działkę wraz z dawnym ośrodkiem "Relax". Stało się tak dlatego, że po remoncie jazu poziom wody podniósł się o metr i woda zalała niewielką gminną część plaży. Teraz jedynym właścicielem tej działki jest developer Ryszard Grzyb, ale za dwa miesiące, kiedy sprzeda mieszkania w budowanym nad zalewem apartamentowcu, ten teren będzie należał do 50 współwłaścicieli, którzy mogą zagrodzić dostęp do plaży i mola.
Dlatego też Ryszard Grzyb w ubiegłym tygodniu zaproponował miastu, że odda plażę, ale w zamian za działkę przy ul. Klonowej, gdzie developer chce wybudować halę sportową z basenem. Ta sprawa bardzo zbulwersowała naszych czytelników, o czym świadczą zamieszczone niżej opinie.
Zbulwersowała również część radnych: radni z opozycji (SLD) już zapowiedzieli, że nie zgodzą się na tę zamianę, bo ich zdaniem, miasto powinno wywłaszczyć developera z plaży. Pozostali radni obiecali nam, że dokładnie zbadają sprawę. - Trzeba sprawdzić, czy prawidłowo przeprowadzone zostały wszystkie procedury związane ze sprzedażą tej działki. Na pewno prześwietlimy to na Komisji Gospodarki Komunalnej i jeśli trzeba będzie, to również zajmie się tym Komisja Rewizyjna - zapewnia nas radny Dariusz Karyś (PSL).
Równie zadziwiające, jak sprzedaż działki z plażą, jest to, że kilka miesięcy temu developer zamiast hotelu zaczął tam budować ekskluzywny apartamentowiec. W uchwale Rady Miejskiej, która w kwietniu 2003 r. zgodziła się na sprzedaż tej działki, wpisane jest bowiem, że to teren przeznaczony tylko i wyłącznie "pod usługi sportu i rekreacji o charakterze ogólnomiejskim, w uzupełnieniu gastronomia, handel detaliczny".
Jak to się stało, że developer buduje tam mieszkania (jedne z najdroższych w mieście) zamiast hotelu? Od niego się nie dowiedzieliśmy, bo po pierwszej publikacji Ryszard Grzyb zapowiedział nam, że żadnej informacji już nie udzieli. Znaleźliśmy ją jednak w kieleckim magistracie. Okazało się, że pod koniec 2003 roku plany zagospodarowania przestrzennego (ważne w momencie kupna działki przez R. Grzyba) przestały obowiązywać. Nowych planów nie ma do dziś. W ubiegłym roku developer złożył wniosek w Urzędzie Miasta o zgodę na zmianę przeznaczenia budynku i ją uzyskał. Kto ją wydał? - Pod tą decyzją podpisał się pan Jerzy Partyka - informuje Krystyna Kuźmuk, która obecnie wydaje w Urzędzie Miasta takie decyzje.
Przypomnijmy, że Partyka to były architekt miejski, którego prezydent zwolnił z pracy trzy miesiące temu za szereg kontrowersyjnych decyzji na niekorzyść miasta. Co z konsekwencjami decyzji dla Ryszarda Grzyba zrobią teraz władze miasta? Dlaczego w ogóle urząd sprzedał developerowi plażę i czy teraz wywłaszczy go z niej? W piątek wiceprezydent Marian Parafiniuk nie miał czasu, by odpowiedzieć nam na te pytania. Na odpowiedzi czekamy więc nadal.
Autor artykułu: Magdalena Brzezińska

Fot. K. Krogulec
Słowo, 16.01.2006
Tajemnica jednego podpisu
Sprzedaż Relaxu wraz z plażą nad zalewem prywatnemu inwestorowi wzbudziła ogromne kontrowersje. Ustaliliśmy również, kto w Urzędzie Miasta pozwolił developerowi zamiast hotelu wybudować tam apartamentowiec...
W ubiegłym tygodniu ujawniliśmy, że plaża nad kieleckim zalewem niemal w całości należy do developera, który w 2003 roku za 808 tys. zł kupił od miasta działkę wraz z dawnym ośrodkiem "Relax". Stało się tak dlatego, że po remoncie jazu poziom wody podniósł się o metr i woda zalała niewielką gminną część plaży. Teraz jedynym właścicielem tej działki jest developer Ryszard Grzyb, ale za dwa miesiące, kiedy sprzeda mieszkania w budowanym nad zalewem apartamentowcu, ten teren będzie należał do 50 współwłaścicieli, którzy mogą zagrodzić dostęp do plaży i mola.
Dlatego też Ryszard Grzyb w ubiegłym tygodniu zaproponował miastu, że odda plażę, ale w zamian za działkę przy ul. Klonowej, gdzie developer chce wybudować halę sportową z basenem. Ta sprawa bardzo zbulwersowała naszych czytelników, o czym świadczą zamieszczone niżej opinie.
Zbulwersowała również część radnych: radni z opozycji (SLD) już zapowiedzieli, że nie zgodzą się na tę zamianę, bo ich zdaniem, miasto powinno wywłaszczyć developera z plaży. Pozostali radni obiecali nam, że dokładnie zbadają sprawę. - Trzeba sprawdzić, czy prawidłowo przeprowadzone zostały wszystkie procedury związane ze sprzedażą tej działki. Na pewno prześwietlimy to na Komisji Gospodarki Komunalnej i jeśli trzeba będzie, to również zajmie się tym Komisja Rewizyjna - zapewnia nas radny Dariusz Karyś (PSL).
Równie zadziwiające, jak sprzedaż działki z plażą, jest to, że kilka miesięcy temu developer zamiast hotelu zaczął tam budować ekskluzywny apartamentowiec. W uchwale Rady Miejskiej, która w kwietniu 2003 r. zgodziła się na sprzedaż tej działki, wpisane jest bowiem, że to teren przeznaczony tylko i wyłącznie "pod usługi sportu i rekreacji o charakterze ogólnomiejskim, w uzupełnieniu gastronomia, handel detaliczny".
Jak to się stało, że developer buduje tam mieszkania (jedne z najdroższych w mieście) zamiast hotelu? Od niego się nie dowiedzieliśmy, bo po pierwszej publikacji Ryszard Grzyb zapowiedział nam, że żadnej informacji już nie udzieli. Znaleźliśmy ją jednak w kieleckim magistracie. Okazało się, że pod koniec 2003 roku plany zagospodarowania przestrzennego (ważne w momencie kupna działki przez R. Grzyba) przestały obowiązywać. Nowych planów nie ma do dziś. W ubiegłym roku developer złożył wniosek w Urzędzie Miasta o zgodę na zmianę przeznaczenia budynku i ją uzyskał. Kto ją wydał? - Pod tą decyzją podpisał się pan Jerzy Partyka - informuje Krystyna Kuźmuk, która obecnie wydaje w Urzędzie Miasta takie decyzje.
Przypomnijmy, że Partyka to były architekt miejski, którego prezydent zwolnił z pracy trzy miesiące temu za szereg kontrowersyjnych decyzji na niekorzyść miasta. Co z konsekwencjami decyzji dla Ryszarda Grzyba zrobią teraz władze miasta? Dlaczego w ogóle urząd sprzedał developerowi plażę i czy teraz wywłaszczy go z niej? W piątek wiceprezydent Marian Parafiniuk nie miał czasu, by odpowiedzieć nam na te pytania. Na odpowiedzi czekamy więc nadal.
Autor artykułu: Magdalena Brzezińska

Fot. K. Krogulec
http://www.slowo.com.pl/kielce/?dz=1&id=4485
Słowo, 18.01.2006
Szlaban na ścieżce?
Miasto sprzedało teren nad zalewem, nie przewidując niekorzystnych dla kielczan scenariuszy. A teraz za ogrodzeniem prywatnych właścicieli może się znaleźć nie tylko plaża, ale i... miejska ścieżka rowerowa!
Sprawa sprzedaży miejskiego terenu nad zalewem wraz plażą wzbudziła ogromne emocje czytelników. Dwa dni temu ujawniliśmy, że zgodę na wybudowanie tam apartamentowca zamiast hotelu wydał właścicielowi tego terenu Ryszardowi Grzybowi były architekt miejski Jerzy Partyka, którego trzy miesiące temu prezydent zwolnił z pracy, m.in. za decyzje niekorzystne dla miasta.
Na decyzji byłego architekta zyskał developer, bo wartość terenu, na którym można budować mieszkania, jest o wiele wyższa niż działki przewidzianej tylko pod usługi i rekreację (a z takim przeznaczeniem miasto sprzedało teren nad zalewem prawie dwa lata wcześniej).
Ale developer zapewnia nas, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem. - Na rynku nieruchomości najważniejszy jest popyt i podaż. Zrezygnowałem z budowy hotelu nad zalewem, bo w Kielcach inni inwestorzy zaczęli też budować hotele i kolejna taka inwestycja mogła okazać się nieopłacalna. Zgodę na wybudowanie tam mieszkań wydali urzędnicy miejscy po wnikliwym przeanalizowaniu przepisów - mówi Ryszard Grzyb.
Przy sprzedaży działki z plażą był obecny wiceprezydent Marian Parafiniuk, ale od piątku on i jego urzędnicy nabrali wody w usta, gdy zapytaliśmy, jak teraz miasto zamierza rozwiązać problem nad zalewem. Odpowiedzi nie przesłali nam do dziś. A problem dotyczy nie tylko plaży, ale również ścieżki rowerowej, która przebiega przez prywatny teren developera.
Dopóki jest on jedynym właścicielem tego terenu, nie zamierza zagradzać kielczanom dostępu do zalewu i ścieżki rowerowej. Ale już pod koniec roku sprzeda mieszkania w ekskluzywnym apartamentowcu. Wtedy będzie ok. 50 współwłaścicieli, którzy mogą zażyczyć sobie wyłącznego dostępu do plaży. Nieuniknione jest również, że właściciele mieszkań na parterze z tarasami o powierzchni 70 m kw. (za które zapłacą od 2500 do ponad 3 tys. zł za metr), dla własnego bezpieczeństwa zagrodzą teren od strony zalewu... i kielczanie nie będą mogli jeździć po ścieżce rowerowej!
- Jakoś musimy rozwiązać ten problem dla dobra wszystkich użytkowników. Musimy popatrzeć na mapy, zastanowić się nad sytuacją prawną związaną z tym terenem - mówi Piotr Wójcik, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg i przyznaje, że o zamieszaniu wokół plaży dowiedział się... z naszych publikacji.
Teraz developer czeka na ruch urzędników. Choć początkowo zależało mu na zamianie plaży na miejską działkę przy ul. Klonowej, na której chciał wybudować basen i halę sportową, już nie upiera się przy takim rozwiązaniu.
- Najbardziej zależy mi na tym, żeby Urząd Miasta wypowiedział się, czy chce ode mnie plażę w zamian za działkę przy ul. Klonowej (oczywiście dopłacę za działkę, po wycenie rzeczoznawcy), czy też po prostu odkupi ode mnie plażę w takiej cenie, za jaką ja ją kupiłem. Nic nie chcę na tym zyskać! - zapewnia R. Grzyb.
Tak może być i u nas
Podobny problem ma Poznań, w którym firma developerska wybudowała nowoczesne osiedle mieszkaniowe nad brzegiem Warty. Wytyczyła tam też fragment nowego bulwaru, a całość ogrodziła płotem, tak że dostęp do nadbrzeża mają tylko mieszkańcy osiedla. Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej wydał opinię, że właściciel terenu nie ma obowiązku udostępniać dojścia do nadbrzeża wszystkim poznaniakom. Na publiczny bulwar nie zgadza się też dwustu właścicieli mieszkań. Zapowiadają protesty i żądania odszkodowań: - Nie po to płaciliśmy za spokój, by teraz urządzali nam pod oknami publiczne bulwary - mówią
(za poznańską "Gazetą Wyborczą" z grudnia 2005).
Autor artykułu: Magdalena Brzezińska
Słowo, 18.01.2006
Szlaban na ścieżce?
Miasto sprzedało teren nad zalewem, nie przewidując niekorzystnych dla kielczan scenariuszy. A teraz za ogrodzeniem prywatnych właścicieli może się znaleźć nie tylko plaża, ale i... miejska ścieżka rowerowa!
Sprawa sprzedaży miejskiego terenu nad zalewem wraz plażą wzbudziła ogromne emocje czytelników. Dwa dni temu ujawniliśmy, że zgodę na wybudowanie tam apartamentowca zamiast hotelu wydał właścicielowi tego terenu Ryszardowi Grzybowi były architekt miejski Jerzy Partyka, którego trzy miesiące temu prezydent zwolnił z pracy, m.in. za decyzje niekorzystne dla miasta.
Na decyzji byłego architekta zyskał developer, bo wartość terenu, na którym można budować mieszkania, jest o wiele wyższa niż działki przewidzianej tylko pod usługi i rekreację (a z takim przeznaczeniem miasto sprzedało teren nad zalewem prawie dwa lata wcześniej).
Ale developer zapewnia nas, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem. - Na rynku nieruchomości najważniejszy jest popyt i podaż. Zrezygnowałem z budowy hotelu nad zalewem, bo w Kielcach inni inwestorzy zaczęli też budować hotele i kolejna taka inwestycja mogła okazać się nieopłacalna. Zgodę na wybudowanie tam mieszkań wydali urzędnicy miejscy po wnikliwym przeanalizowaniu przepisów - mówi Ryszard Grzyb.
Przy sprzedaży działki z plażą był obecny wiceprezydent Marian Parafiniuk, ale od piątku on i jego urzędnicy nabrali wody w usta, gdy zapytaliśmy, jak teraz miasto zamierza rozwiązać problem nad zalewem. Odpowiedzi nie przesłali nam do dziś. A problem dotyczy nie tylko plaży, ale również ścieżki rowerowej, która przebiega przez prywatny teren developera.
Dopóki jest on jedynym właścicielem tego terenu, nie zamierza zagradzać kielczanom dostępu do zalewu i ścieżki rowerowej. Ale już pod koniec roku sprzeda mieszkania w ekskluzywnym apartamentowcu. Wtedy będzie ok. 50 współwłaścicieli, którzy mogą zażyczyć sobie wyłącznego dostępu do plaży. Nieuniknione jest również, że właściciele mieszkań na parterze z tarasami o powierzchni 70 m kw. (za które zapłacą od 2500 do ponad 3 tys. zł za metr), dla własnego bezpieczeństwa zagrodzą teren od strony zalewu... i kielczanie nie będą mogli jeździć po ścieżce rowerowej!
- Jakoś musimy rozwiązać ten problem dla dobra wszystkich użytkowników. Musimy popatrzeć na mapy, zastanowić się nad sytuacją prawną związaną z tym terenem - mówi Piotr Wójcik, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg i przyznaje, że o zamieszaniu wokół plaży dowiedział się... z naszych publikacji.
Teraz developer czeka na ruch urzędników. Choć początkowo zależało mu na zamianie plaży na miejską działkę przy ul. Klonowej, na której chciał wybudować basen i halę sportową, już nie upiera się przy takim rozwiązaniu.
- Najbardziej zależy mi na tym, żeby Urząd Miasta wypowiedział się, czy chce ode mnie plażę w zamian za działkę przy ul. Klonowej (oczywiście dopłacę za działkę, po wycenie rzeczoznawcy), czy też po prostu odkupi ode mnie plażę w takiej cenie, za jaką ja ją kupiłem. Nic nie chcę na tym zyskać! - zapewnia R. Grzyb.
Tak może być i u nas
Podobny problem ma Poznań, w którym firma developerska wybudowała nowoczesne osiedle mieszkaniowe nad brzegiem Warty. Wytyczyła tam też fragment nowego bulwaru, a całość ogrodziła płotem, tak że dostęp do nadbrzeża mają tylko mieszkańcy osiedla. Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej wydał opinię, że właściciel terenu nie ma obowiązku udostępniać dojścia do nadbrzeża wszystkim poznaniakom. Na publiczny bulwar nie zgadza się też dwustu właścicieli mieszkań. Zapowiadają protesty i żądania odszkodowań: - Nie po to płaciliśmy za spokój, by teraz urządzali nam pod oknami publiczne bulwary - mówią
(za poznańską "Gazetą Wyborczą" z grudnia 2005).
Autor artykułu: Magdalena Brzezińska
I o co takie halo ???
Nie można spacerować nad zalewem ? To można P.Grzybowi sprzedać też zalew i będzie po problemie . A jeśli jest problem bo nie można z ul.Klonowej dojechać nad zalew to ... sprzedać i ul.Klonową
Oczywiście po wycenie rzeczoznawcy,jak ma się rozumieć aby wszystko było wporządku. Jak jest propozycja to jest temat do rozmowy-przyznaje prezydent
Nie można spacerować nad zalewem ? To można P.Grzybowi sprzedać też zalew i będzie po problemie . A jeśli jest problem bo nie można z ul.Klonowej dojechać nad zalew to ... sprzedać i ul.Klonową
Oczywiście po wycenie rzeczoznawcy,jak ma się rozumieć aby wszystko było wporządku. Jak jest propozycja to jest temat do rozmowy-przyznaje prezydent
-
bart!!
jakbym teraz zaczął hotel budować to bym chyba włosy z głowy rwał bo bez targów to bedzie niezła lipa, wogóle jakie zamieszanie hotel mógłby sobie teren zagrodzić tak robią nawet nad morzem, jabym tam zrobił zamiast mieszkań i kortów- centrum usług erotycznych, funkcja rekreacji, sportu jest, usługi tez 
No i po co w burdelu plaża ? Ale bez targów znowu Lipa.bart!! pisze:jakbym teraz zaczął hotel budować to bym chyba włosy z głowy rwał bo bez targów to bedzie niezła lipa, wogóle jakie zamieszanie hotel mógłby sobie teren zagrodzić tak robią nawet nad morzem, jabym tam zrobił zamiast mieszkań i kortów- centrum usług erotycznych, funkcja rekreacji, sportu jest, usługi tez
-
nowika
-
Nowy
Rozumiem,wzrost poziomu wody był niedoprzewidzenia i nie miał związku z remontem śluzy.Jest efektem topnienia lodów na biegunach i tylko przypadkiem deweloper uzyskal plażę którą ku zadowoleniu wymieni na działkę budowlaną przy Klonowej . A po co miastu plaża jak deweloper obuduje cały zalew blokami,ogrodzi i nawet dojścia nie będzie ???nowika pisze:czyja to wina ze podniosl sie poziom wody i miasto ma plaze pod woda, bo chyba nie wlascicieli dzialek ktore ku ich zadowoleniu nie mialy wody w granicy swojego podworka? ja bym nie chciala miec plazy chocby dlatego ze wiecej terenu do porzadkowania.
Dziwne,że przy takim podejściu jeszcze kolumna Zygmunta nie sprzedana ???
-
ninja