cm pisze:Młodszymi osiedlami z czasów PRL-u są: Na Stoku (druga połowa lat 80.?), Pod Dalnią (ok. 1988).
Pierwsze bloki Na Stoku oddano w 1985 r., ja wprowadziłem się na początku 1986 r. Ostatnie oddano do użytku chyba w 1988 r. Potem długo jeszcze nie było oświetlenia, dróg i chodników - zastępowały je połamane płyty betonowe (w czasie słoty stokowianie stosowali niekiedy reklamówki na butach

). Od chwili kiedy wreszcie przywieźli ziemię w celu zrobienia trawników (normalnie była tam tylko glina i kamienie) minęło co najmniej 2 lata zanim przyjechał spychacz i ją rozprowadził. W międzyczasie kopczyki ziemi całkowicie zarosły i przypominały kurhany. Trawników ostatecznie doczekałem się już na początku lat 90-tych czyli jakieś 5-6 lat po wprowadzeniu się. Przed moim blokiem tradycyjnie zapadał się w określonych miejscach chodnik-co roku przychodziła ekipa i go robiła na nowo. Jak się przyjrzycie blokom Na Stoku to zobaczycie, że poszczególne płyty od siebie odstają, między płytami były wielkie szczeliny, które potem zaklejano - na jednym bloku można było zobaczyć jednocześnie część szczelin zaklejonych czarną smołą, część pomarańczową pianką a część metalową folią - prawdziwie "białoruski" krajobraz. Niekiedy płyta była od innego kompletu i wtedy na jednym z pięter okno było (tzn. jest w dalszym ciągu) w nieco innym miejscu niż na pozostałych kondygnacjach. Okno mojego pokoju było za to "wrzucone w ścianę" pod sporym kątem - gdy się zdjęło firanki i zasłony to śmiesznie to wyglądało. Ale jakoś w odróżnieniu od niektórych nie chciałbym się przenieść w tamte czasy

Zdecydowanie bronię jednak rozplanowania osiedla - to było wreszcie osiedle, gdzie straszna monotonia jednakowych pudeł została zastąpiona urozmaiconymi uskokami, podwórkami - bez porównania do sąsiedniego Świętokrzyskiego. Ponadto pierwotnie osiedle było ciekawie pomalowane i z daleka wyglądało naprawdę nieźle. Kolejnym krokiem w urozmaicaniu płytowców było ciekawe architektonicznie osiedle Pod Dalnią. Potem jednak fabryka płytowców w Dyminach się zdenerwowała (takie "fanaberie"jak płyty np. trójkątne były zbytnio jak na ich chęci skomplikowane) i niestety znowu na Ślichowicach i na osiedlu Kochanowskiego zaczęto stawiać szare pudła... I to już w latach 90-tych, gdy w innych miastach zaczęto budować wreszcie normalne domy z cegły... W Kielcach poza dwoma znakomitymi wyjątkami jeszcze z lat 80-tych (czyli blokiem przy Prostej i budynkiem Exbudu przy Wojska Polskiego) późne przełamanie blokowiskowego przekleństwa zaczęło się od porządnego mini osiedla przy ul. Kościuszki.
Co do okresu budowy innych osiedli, to faktycznie byłem mało precyzyjny - biję się w piersi