
Niestety udało mi się znaleźć tylko zewnętrzne strony, więc "dokończenia na stronie 5" raczej nie będzie. Chyba, że zdecyduję się przekopać rupiecie na strychu jeszcze raz w poszukiwaniu dalszego ciągu.
Moderatorzy: Autor, sueno, Daniel, Sirek1

Calkowita zgoda, jednak:RZ pisze: Tandeta, brakoróbstwo i marnotrawstwo kwitły na ogromną skalę.
To jest kwestia wyjatkowo sporna.RZ pisze: Niektórzy dalej nie chcą przyjąć do wiadomości, że w normalnym systemie ekonomicznym za te same pieniądze budowałoby się:
- lepiej,
- więcej,
- szybciej,
- ładniej
Ale rozumiem, że piszesz o budynkach użyteczności publicznej czy o obiektach biurowych? Bo jak patrzę na spuściznę lat 70 i 80 tych to widzę takie same mrówkowce niezależnie od miasta, a oglądając komedię "Filip z konopi" to chyba w całej europie wschodniej budowało się bloki wg tego samego projektu.redoxygene pisze:Ja nie uwazam dla przykladu, ze ladniej i lepiej to znaczy kolorowo i z ciekawsza elewacja oraz z nasranymi parkingami pod oknem. Uwazam, ze wiecej ciekawych zalozen tak architektonicznych jak i urbanistycznych powstalo do 90 roku, jak w obecnym 20-leciu i nie zanosi sie, aby ta tendencja sie zmienila. Bylo to zwiazane przede wszystkim ze sfera planowania, ktora obecnie lezy i kwiczy.
Problemu zasyfienia nie było, bo były przestrzenie do zagospodarowania. Teraz utyka się plomby gdzie się da. Kiedyś władza mówiła że ma tak być jak ona chce, dziś musi się liczyć z sąsiedztwem.redoxygene pisze:Problemu z zasyfieniem przestrzeni i elewacji nie mielismy wczesniej - teraz sie pojawia za to. Czy to znaczy, ze pomalowane w szlaczki budynki sa ladniejsze? Czy to oznacza, ze jednostka mieszkalna zamyka sie w obrebie plotu postawionego w obrysie dzialki? Projekty lepsze i ladniejsze od tych starych owszem powstaja, ale od niedawna i w stosunkowo niewielkim udziale. Jak to ujal kiedys nieoficjalnie jeden z deweloperow "ludzie obecnie kupia postawione w polu gowno polepione slina" (oczywiscie to w kontekscie nie tylko budynku jako takiego, ale takze jego otoczenia i infrastruktury osiedla).
Nadzór, nadzór i jeszcze raz nadzór. Bez niego można wydać miliardy na szit wart kilka milionów.redoxygene pisze:Lepiej jest natomiast w sferze wykonania, dzieki elpszemu nadzorowi, nie zmienia to faktu, ze sam sueno wie najlepiej jak daleko jeszcze do idealu i jaki szit moze powstac takze obecnie.
Bo teraz nie ma tak łatwo jeśli chodzi o dostęp do gruntów jak kiedyś. Wystarczy popatrzeć na stare mapy i zobaczyć, że w miejscach osiedli były pola i pastwiska. Można było sobie poplanować wszystko. Gdyby te same bloki były budowane w tych samych miejscach w obecnych realiach ekonomicznych (pomijam technologię), to było by taniej, szybciej i lepiej. Państwowego i spółdzielczego się nie szanowało bo było niczyje.redoxygene pisze:Jak na razie uwazam, ze sumarycznie jest gorzej niz kiedys w kontekscie tego, co dzis powstaje, w jakich cenach i lokalizacjach, a system ekonomiczny w zaden sposob sam nie warunkuje wspomnianych czynnikow.