Co do Romów,to grali też pod balkonami( i im się rzucało kasę w pudełkach po zapałkach

) na akordeonach a teraz już rzadko.A kieleckie miejsca żulich spotkań itd są pod większością sklepów osiedlowych,na Zagórskiej "na murku" np.Albo zanim pozamykali śmietniki osiedlowe,to w nich odbywały się "imprezy" przy dykcie,dynksie czyli błękitnym płynie i w plastikowych butelkach dla niepoznaki.I to prawda, że ciekawą pracą socjologiczną byłaby taka dotycząca struktury,hierarchii czy ogólnie relacji interpersonalnych wśród meneli.To istna kopalnia tematów socjologicznych i psychologicznych

.To przede wszystkim typowa grupa nieformalna ze wszystkimi jej cechami,to nawet subkultura,kontrkultura o charakterze co najmniej ogólnopolskim,europejskim i nie tylko.Poza nieformalnym przywództwem,"samcem alfa" i każdą inną rolą społeczną,mają podobne neomarksistowskie poglądy,strój,dążenia,potrzeby(szlug,wino,ćmaga,jagodzianka itp).Temat rzeka

A co do folkloru kieleckiego,to pamiętam jak w latach '90 jeszcze legalnie,oficjalnie odbywała się gra "w 3 karty" na bazarach co dziś byłoby nie do pomyślenia.Albo cinkciarze też byli powszechnym zjawiskiem,którzy potem siedzieli w plastikowych kantorkach(do dziś kilka jeszcze stoi) a potem w normalnych warunkach w kamienicach w przy Sienkiewce.