To było specjalne ściemnianie pod publikę, aby mieszkańcy Kielc chcieli powrotu MPK. Strajkujący kłamali np że jak będzie Veolia, to podwyższy ceny biletów. A ciemny lud to kupiłeM pisze:Wiedzę pana Bartosza na temat komunikacji pamiętam z programu TVP3 Kielce, w czasie strajku MPK, kiedy powiedział, że nie można wpuścić trzech różnych przewoźników, bo nie może być trzech różnych cen biletów, nie oddaje tego dosłownie, ale chodzi o sens jego wypowiedzi.
PKS
Moderatorzy: Nowak, Autor, sueno, Daniel, CKfan, AR
- CKfan
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4200
- Rejestracja: 20 grudnia 2005, o 20:56
- Lokalizacja: Kielce os. Jagiellońskie
Sorry, takiego mamy prezydenta...
- Daniel
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 2750
- Rejestracja: 21 września 2005, o 14:35
- Lokalizacja: Kielce
- Kontakt:
A tymczasem:
Zarząd PKS Kielce prosi: Zlikwidujcie nas
Marcin Sztandera
2009-02-04, ostatnia aktualizacja 2009-02-04 09:03
Nawet 190 osób może stracić pracę w kieleckim PKS-ie. Władze firmy poprosiły o likwidację spółki. - Podstawowa działalność nie przynosi zysku, a kończą się pieniądze - mówi prezes spółki.
Kilka dni temu Rada Nadzorcza dostała wniosek o zgodę na likwidację spółki. Podpisał go zarząd PKS w Kielcach, argumentując to trudną sytuacją finansową spółki. - Rada Nadzorcza nie zgodziła się na to. Trwa proces prywatyzacji i restrukturyzacji, również finansowej. Ministerstwo oczekuje zdecydowanych działań od zarządu, które pozwolą na dalsze funkcjonowanie spółki i poprawę jej sytuacji finansowej - relacjonuje Maciej Wewiór, rzecznik prasowy Ministerstwa Skarbu Państwa, które jest jedynym udziałowcem kieleckiego przewoźnika.
Ale zarząd spółki nie zamierza rezygnować. - W najbliższych dniach poprosimy o zwołanie nadzwyczajnego walnego zgromadzenia akcjonariuszy, żeby jeszcze raz rozpatrzyć ten wniosek - mówi Anatol Rodak, pełniący obowiązki prezesa w PKS-ie. Tłumaczy, że o zgodę na likwidację poproszono z powodu trudnej sytuacji finansowej spółki. - Firma nie jest zadłużona, ale kończą się pieniądze i w ciągu kilku miesięcy ich zabraknie, bo podstawowa działalność nie przynosi zysków. Chcemy być uczciwi wobec naszych kontrahentów i dostawców paliwa - tłumaczy Rodak. Zapewnia, że firma w stanie likwidacji może działać. - Tu cały czas jest sporo majątku, który można sprzedać. Poza tym niezłożenie takiego wniosku na czas oznacza dla zarządu odpowiedzialność karną i finansową - odpowiada p.o. prezesa.
O tym, że sytuacja w firmie jest trudna, wiadomo od dawna. Poprawił się rok temu, gdy za 18,5 mln zł sprzedano działkę przy ul. Zagnańskiej. Ma tam stanąć centrum handlowe Plaza. Ile pieniędzy z tej transakcji zostało? - Nie mogę zdradzić. Ale spora część poszła na spłatę zadłużenia. Obecna sytuacja to efekt wieloletnich działań w firmie - twierdzi Rodak.
Czy dojdzie do zwolnień? - Na razie nie mamy takich planów. Ale jaka będzie przyszłość, trudno powiedzieć - zapewnia Anatol Rodak. Nie chce również zdradzić, czy sam zrezygnuje ze stanowiska, jeżeli MSP nie zgodzi się na likwidację spółki. - Nie chcę składać żadnych deklaracji. Poza tym cały czas mamy szanse na prywatyzację - podkreśla.
Prywatyzacja rzeczywiście jest możliwa. Ale na pewno nie nastąpi szybko. - Konieczny jest wybór najpierw doradcy prywatyzacyjnego, potem znalezienie inwestora. Możliwe, że uda się to zrobić do końca roku - mówi rzecznik MSP i przyznaje, że na razie nie było nawet ogłoszenia o poszukiwaniu doradcy prywatyzacyjnego.
- Dla mnie to skandal. Najpierw ministerstwo swoimi działaniami odrzuciło pomysł komunalizacji. Nie mówię, że był on najlepszy, ale to był jakiś pomysł. Teraz ich reprezentant mówi o likwidacji, czyli o spieniężeniu majątku i zakończeniu bieżącej działalności. Dla nas oznacza to prędzej czy później zwolnienia - mówi oburzony Zbigniew Zwierzyński, szef "S" w PKS-ie Kielce.
http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... e_nas.html
Zarząd PKS Kielce prosi: Zlikwidujcie nas
Marcin Sztandera
2009-02-04, ostatnia aktualizacja 2009-02-04 09:03
Nawet 190 osób może stracić pracę w kieleckim PKS-ie. Władze firmy poprosiły o likwidację spółki. - Podstawowa działalność nie przynosi zysku, a kończą się pieniądze - mówi prezes spółki.
Kilka dni temu Rada Nadzorcza dostała wniosek o zgodę na likwidację spółki. Podpisał go zarząd PKS w Kielcach, argumentując to trudną sytuacją finansową spółki. - Rada Nadzorcza nie zgodziła się na to. Trwa proces prywatyzacji i restrukturyzacji, również finansowej. Ministerstwo oczekuje zdecydowanych działań od zarządu, które pozwolą na dalsze funkcjonowanie spółki i poprawę jej sytuacji finansowej - relacjonuje Maciej Wewiór, rzecznik prasowy Ministerstwa Skarbu Państwa, które jest jedynym udziałowcem kieleckiego przewoźnika.
Ale zarząd spółki nie zamierza rezygnować. - W najbliższych dniach poprosimy o zwołanie nadzwyczajnego walnego zgromadzenia akcjonariuszy, żeby jeszcze raz rozpatrzyć ten wniosek - mówi Anatol Rodak, pełniący obowiązki prezesa w PKS-ie. Tłumaczy, że o zgodę na likwidację poproszono z powodu trudnej sytuacji finansowej spółki. - Firma nie jest zadłużona, ale kończą się pieniądze i w ciągu kilku miesięcy ich zabraknie, bo podstawowa działalność nie przynosi zysków. Chcemy być uczciwi wobec naszych kontrahentów i dostawców paliwa - tłumaczy Rodak. Zapewnia, że firma w stanie likwidacji może działać. - Tu cały czas jest sporo majątku, który można sprzedać. Poza tym niezłożenie takiego wniosku na czas oznacza dla zarządu odpowiedzialność karną i finansową - odpowiada p.o. prezesa.
O tym, że sytuacja w firmie jest trudna, wiadomo od dawna. Poprawił się rok temu, gdy za 18,5 mln zł sprzedano działkę przy ul. Zagnańskiej. Ma tam stanąć centrum handlowe Plaza. Ile pieniędzy z tej transakcji zostało? - Nie mogę zdradzić. Ale spora część poszła na spłatę zadłużenia. Obecna sytuacja to efekt wieloletnich działań w firmie - twierdzi Rodak.
Czy dojdzie do zwolnień? - Na razie nie mamy takich planów. Ale jaka będzie przyszłość, trudno powiedzieć - zapewnia Anatol Rodak. Nie chce również zdradzić, czy sam zrezygnuje ze stanowiska, jeżeli MSP nie zgodzi się na likwidację spółki. - Nie chcę składać żadnych deklaracji. Poza tym cały czas mamy szanse na prywatyzację - podkreśla.
Prywatyzacja rzeczywiście jest możliwa. Ale na pewno nie nastąpi szybko. - Konieczny jest wybór najpierw doradcy prywatyzacyjnego, potem znalezienie inwestora. Możliwe, że uda się to zrobić do końca roku - mówi rzecznik MSP i przyznaje, że na razie nie było nawet ogłoszenia o poszukiwaniu doradcy prywatyzacyjnego.
- Dla mnie to skandal. Najpierw ministerstwo swoimi działaniami odrzuciło pomysł komunalizacji. Nie mówię, że był on najlepszy, ale to był jakiś pomysł. Teraz ich reprezentant mówi o likwidacji, czyli o spieniężeniu majątku i zakończeniu bieżącej działalności. Dla nas oznacza to prędzej czy później zwolnienia - mówi oburzony Zbigniew Zwierzyński, szef "S" w PKS-ie Kielce.
- sueno
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4907
- Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
- Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
- Kontakt:

Komunikacja
Prywatyzacja kieleckiego PKS – u rozpoczęta
Ministerstwo Skarbu Państwa rozpoczęło prywatyzację Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej w Kielcach. Podstawowa działalność spółki nie przynosi zysku. Już od kilku lat PKS Kielce boryka się z problemami finansowymi.
Rada Nadzorcza kilka dni temu dostała wniosek o zgodę na likwidację spółki, a zarząd PKS – u w Kielcach go podpisał, argumentując decyzję trudną sytuacją finansową spółki. Jednak Rada Nadzorcza nie zgodziła się z tym. Został rozpoczęty proces prywatyzacji. Spółka przechodzi proces restrukturyzacji. Jak podkreśla rzecznik Ministerstwa Skarbu Państwa Maciej Wiewiór, to na zarządzie leży odpowiedzialność i to zarząd musi zapewnić kontynuację istnienia tej spółki oraz jej finansowanie. Ministerstwo oczekuje zdecydowanych działań od zarządu, które poprawią sytuację finansową spółki. Kolejnym krokiem ma być powołanie przez ministerstwo doradcy prywatyzacyjnego, który będzie odpowiadał miedzy innymi za przygotowanie wyceny PKS. Już od dawna wiadomo o trudnej sytuacji finansowej firmy. Rok temu spółka sprzedała działkę przy ulicy Zagnańskiej w Kielcach za 18,5 mln zł. Ma tam stanąć centrum handlowe Plaza. Spora część pieniędzy ze sprzedaży gruntu poszła na spłatę zadłużenia. Zdaniem rzecznika ministerstwa trudno w tej chwili mówić o konkretnym harmonogramie prywatyzacji, konieczny jest najpierw wybór doradcy prywatyzacyjnego, a potem znalezienie inwestora.
źródło: wrota świętokrzyskie
===============================================

PKS w Kielcach przestanie istnieć?
Kondycja finansowa Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej w Kielcach nie jest dobra, zarząd firmy już podejmuje kroki zmierzające do likwidacji firmy. Prywatni przewoźnicy zacierają ręce, bo rozpocznie się wielka walka o klientów.
- Pieniądze na razie są, ale firma nie przynosi zysków, boimy się, więc tego, że już wkrótce będziemy musieli zdecydować nie o tym, jak ratować PKS, ale o tym, żeby go likwidować - mówi Anatol Rodak, prezes Przedsiębiorstwa Komunikacji w Kielcach.
Czas działa na niekorzyść
Kwestia "być albo nie być” PKS w Kielcach ciągnie się już od kilku lat. Trzy lata temu złe decyzje i brak gospodarności poprzednich zarządów firmy sprawił, ze firma przewozowa stała na granicy bankructwa. Nie płacono składek na ZUS, pensje pracowników wypłacane były w ratach, nad firmą pojawiło się widmo wierzycieli. Sytuację poprawiła nieco sprzedaż działki przy ulicy Zagnańskiej za ponad 18 milionów złotych w 2007 roku. Pieniądze poszły na spłatę długów, kupiono także za nie kilka dodatkowych autobusów. Ile pieniędzy pozostało jeszcze na koncie PKS - nie wiadomo.
Pewne jest tylko to, że kurczą się one w szybkim tempie, a firma, zdaniem zarządu nie przynosi zysków. W ubiegłym roku PKS starał się o to, aby firmę przejęło miasto, aby została ona za zgodą Ministerstwa Skarbu Państwa, który jest jedynym udziałowcom, skomunalizowana. Zmienił się jednak zarząd firmy i zmieniły się pomysły na ratunek PKS. We wrześniu Ministerstwo rozpoczęło proces prywatyzacji firmy, czyli poszukiwania inwestora, który byłby chętny do kupienia firmy i doprowadzenia jej do ładu. Etapy przygotowawcze do rozpoczęcia tego procesu wciąż trwają.
Czas jednak działa na niekorzyść kieleckiej firmy przewozowej, z czego zdaje sobie sprawę zarząd firmy. Dlatego też kilka dni temu do Rady Nadzorczej firmy wpłynął wniosek o likwidację PKS, który zarząd umotywował trudną sytuacją finansową. Rada wniosku nie podpisała.
źródło: http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/ar ... 4/46428828
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
Częste zmiany kadrowe w PKS-ie Kielce
Karuzela zmian w radzie nadzorczej kieleckiego PKS-u. Ministerstwo Skarbu Państwa szuka dwóch osób, które zastąpią jego dotychczasowych przedstawicieli w liczącej trzech członków radzie.
Może w niej zasiadać pięć osób, ale nadal nie ma dwóch przedstawicieli załogi. MSP również ma problem ze skompletowaniem kadry. To już trzecia tura zmian od czerwca ubiegłego roku, gdy do RN weszło właśnie trzech przedstawicieli ministerstwa. Pod koniec sierpnia ten skład opuścił Tomasz Szymkiewicz, któremu załoga zarzuciła, że pracując w PKS-ie jako rewizor, wymuszał haracze od kierowców. Prokuratura umorzyła sprawę.
Na jego miejsce powołano Rafała Wardzińskiego, pracownika MSP, ale po dwóch miesiącach zastąpił go Jacek Jurkiewicz. Od 21 listopada ministerstwo szuka kolejnych dwóch członków RN. W konkursie już wytypowano osiem osób, które będą się starać o te stanowiska. Konkurs ma być rozstrzygnięty w ciągu kilku tygodni.
- Każdy członek rady ma pewne zadanie do spełnienia - mówi Maciej Wewiór, rzecznik prasowy Ministerstwa Skarbu Państwa. Tłumaczy, że to efekt m.in. niestabilnej sytuacji w spółce. - Na pewnym etapie były potrzebne osoby, które mogłyby ocenić spółkę z zewnątrz. Teraz chodzi o znalezienie takich, które znają specyfikę regionu. To bardzo ważne w wypadku firm transportowych działających na określonym terenie - dodaje.
Nie wiadomo, kogo z obecnego składu mają zastąpić osoby wyłonione w konkursie. Nieoficjalnie mówi się jednak, że chodzi o zwolnienie miejsc dla osób, które są związane z PSL-em, koalicyjnym partnerem PO. - To nieprawda. Będą wybrane osoby spełniające wymogi formalne. MSP też wolałoby posiadać profesjonalny zarząd i RN - zapewnia rzecznik. Wyjaśnia, że odchodzący członkowie RN nie dostają odpraw.
- W PKS-ie nie ma zarządu, bo pełniący obowiązki prezesa choruje, a w RN są bardzo częste zmiany. Na pewno to firmie nie służy, a przecież obiecywano profesjonalne zarządzanie - ocenia Zbigniew Zwierzyński, szef "S" w PKS-ie Kielce.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce
http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... ielce.html
Karuzela zmian w radzie nadzorczej kieleckiego PKS-u. Ministerstwo Skarbu Państwa szuka dwóch osób, które zastąpią jego dotychczasowych przedstawicieli w liczącej trzech członków radzie.
Może w niej zasiadać pięć osób, ale nadal nie ma dwóch przedstawicieli załogi. MSP również ma problem ze skompletowaniem kadry. To już trzecia tura zmian od czerwca ubiegłego roku, gdy do RN weszło właśnie trzech przedstawicieli ministerstwa. Pod koniec sierpnia ten skład opuścił Tomasz Szymkiewicz, któremu załoga zarzuciła, że pracując w PKS-ie jako rewizor, wymuszał haracze od kierowców. Prokuratura umorzyła sprawę.
Na jego miejsce powołano Rafała Wardzińskiego, pracownika MSP, ale po dwóch miesiącach zastąpił go Jacek Jurkiewicz. Od 21 listopada ministerstwo szuka kolejnych dwóch członków RN. W konkursie już wytypowano osiem osób, które będą się starać o te stanowiska. Konkurs ma być rozstrzygnięty w ciągu kilku tygodni.
- Każdy członek rady ma pewne zadanie do spełnienia - mówi Maciej Wewiór, rzecznik prasowy Ministerstwa Skarbu Państwa. Tłumaczy, że to efekt m.in. niestabilnej sytuacji w spółce. - Na pewnym etapie były potrzebne osoby, które mogłyby ocenić spółkę z zewnątrz. Teraz chodzi o znalezienie takich, które znają specyfikę regionu. To bardzo ważne w wypadku firm transportowych działających na określonym terenie - dodaje.
Nie wiadomo, kogo z obecnego składu mają zastąpić osoby wyłonione w konkursie. Nieoficjalnie mówi się jednak, że chodzi o zwolnienie miejsc dla osób, które są związane z PSL-em, koalicyjnym partnerem PO. - To nieprawda. Będą wybrane osoby spełniające wymogi formalne. MSP też wolałoby posiadać profesjonalny zarząd i RN - zapewnia rzecznik. Wyjaśnia, że odchodzący członkowie RN nie dostają odpraw.
- W PKS-ie nie ma zarządu, bo pełniący obowiązki prezesa choruje, a w RN są bardzo częste zmiany. Na pewno to firmie nie służy, a przecież obiecywano profesjonalne zarządzanie - ocenia Zbigniew Zwierzyński, szef "S" w PKS-ie Kielce.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce
http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... ielce.html
A w zamian Veolia kreowala widoki na przyszlosc Kieleckiej Komunikacji jako krainy mlekiem i miodem plynacej... Tylko ze ludzie ( zwlaszcza ci najzwyklejsi pracujacy w gownianych warunkach za przecietna kase ) nie lykneli tego i popierali MPK... bo nie dla wszystkich liczy sie wyglad i piekne slowa... ale licza sie tez ludzie ( pracownicy ) o ktorych pan Lubawski i Veolia zapomnieli.B@rteK pisze:To było specjalne ściemnianie pod publikę, aby mieszkańcy Kielc chcieli powrotu MPK. Strajkujący kłamali np że jak będzie Veolia, to podwyższy ceny biletów. A ciemny lud to kupiłeM pisze:Wiedzę pana Bartosza na temat komunikacji pamiętam z programu TVP3 Kielce, w czasie strajku MPK, kiedy powiedział, że nie można wpuścić trzech różnych przewoźników, bo nie może być trzech różnych cen biletów, nie oddaje tego dosłownie, ale chodzi o sens jego wypowiedzi.
- sueno
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4907
- Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
- Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
- Kontakt:

Była taka firma - komentarz Marcina Sztandery
Marcin Sztandera
2009-02-04, ostatnia aktualizacja 2009-02-04 20:37
Pamiętam, jak mając kilka lat, jechałem do babci mieszkającej koło Oblęgorka. Podróż była dla mnie atrakcją, szczególnie wizyta w latającym spodku, czyli kieleckim dworcu PKS. Tłum ludzi, masa odjeżdżających autobusów, kamery na peronach i Baba Jaga wisząca na ścianie. A potem podróż jelczem - "ogórkiem" i kierowca, który takim malcom jak ja pozwalał siadać na obudowie silnika.
Dziś wizyta na dworcu PKS w Kielcach robi przygnębiające wrażenie - i pasażerów, i autobusów jest bez porównania mniej. Kilka dni temu zarząd firmy poprosił o jej likwidację, bo przewozy są nierentowne, a pieniędzy zaczyna brakować i przedsiębiorstwo zaraz wpadnie w długi.
Kto za to odpowiada? Wszyscy po trochu. Właściciel, czyli ministerstwo, bo po każdej zmianie ekipy rządzącej wymieniał szefów w PKS, to właściwie jedyne, co robił. Kolejni szefowie, bo zamiast zdecydować się na gruntowne zmiany, woleli sprzedawać po kawałku majątek spółki, żeby tylko przetrwać. Związki zawodowe, których w pewnym momencie było aż cztery, bo krytykowały niemal każdą decyzję szefów i nie chcieli słuchać argumentów.
Obecne władze przedsiębiorstwa wpisują się w tę tradycję. Pełniący obowiązki prezesa Anatol Rodak zapowiada dalszą sprzedaż majątku i prosi o likwidację firmy. Ministerstwo ustami rzecznika opowiada o prywatyzacji, ale niewiele w tym kierunku robi. Do tego dochodzą związkowcy, którzy z rozrzewnieniem wspominają pomysł komunalizacji spółki, o czym mówił poprzedni prezes Grzegorz Kowalczyk. Równocześnie nie potrafili do tego pomysłu przekonać nawet szefa związków w regionie Waldemara Bartosza, który negatywnie zaopiniował komunalizację. On akurat dziś powinien mieć wyjątkowego kaca, bo przecież wie, co oznacza likwidacja w czasach kryzysu.
Czy losy PKS w Kielcach mogły potoczyć się inaczej? Mogły, o czym najlepiej świadczy przykład PKS w Ostrowcu Świętokrzyskim. Ale dla Kielc już może być za późno. Teraz będzie wyjątkowo trudno o inwestora, bo prywatyzowane mają być wszystkie PKS-y w Polsce, również te lepsze od kieleckiego. Chciałbym się mylić, ale następnym krokiem będą zwolnienia i wyprzedaż majątku. Ciekawe tylko, czy ktoś będzie miał kaca, że firma tak skończyła. Oczywiście poza dwiema setkami pracowników. Bo gdy winni są wszyscy, to tak naprawdę nikt nie ponosi odpowiedzialności.
źródło: http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35253, ... ndery.html
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany

