Tabor MPK oraz KASP Kielce w sieci ZTM (#001-951)
Moderatorzy: Nowak, Autor, sueno, Daniel, CKfan, AR
Oficjalna poprawka:
Kasacje 2011:
Ikarus: #193, #196, #198, #199, #203, #205, #206, #207
Jelcz: #653, #654, #655
Wycofania 2011
MAN: #354, #355, #356, #357
Teraz pytanie co z #204, bo stoi na placu z calym szrotem. Przy okazji wyszlo na jaw, ze tradycyjnie w pierwszych dniach po wycofaniu jezdzil #198.
Kasacje 2011:
Ikarus: #193, #196, #198, #199, #203, #205, #206, #207
Jelcz: #653, #654, #655
Wycofania 2011
MAN: #354, #355, #356, #357
Teraz pytanie co z #204, bo stoi na placu z calym szrotem. Przy okazji wyszlo na jaw, ze tradycyjnie w pierwszych dniach po wycofaniu jezdzil #198.
- Nowak
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1647
- Rejestracja: 29 maja 2006, o 20:09
- Lokalizacja: Kraków / Kielce
Ostatnie kilka dni intensywnie jeździłem komunikacją zbiorową i co zauważyłem to wielokrotnie zdarzyło się, że kierowcy zrzucali na luz. Czy to Ikarus czy Solaris. Taka wzmożona ilość przypadków, nasunęła mi teorię spiskową co by może jakiś nieformalny prikaz był dot. oszczędzania paliwa bo tak MPK ceny podobno ostatnio doskwierają.
- CKfan
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4200
- Rejestracja: 20 grudnia 2005, o 20:56
- Lokalizacja: Kielce os. Jagiellońskie
Nie wiem jak jest w autobusach, ale w miarę nowych samochodach hamowanie silnikiem jest dużo bardziej ekonomiczne, gdyż silnik nic nie spala. Za to gdy jest na luzie, spala (chwilowo) zwykle coś w granicach 0,5-0,8l/100km. Tak więc albo kierowcy nieświadomi (bo w starych pojazdach jazda na luzie rzeczywiście była ekonomiczniejsza) albo ja czegoś nie wiem.
Sorry, takiego mamy prezydenta...
- CKfan
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4200
- Rejestracja: 20 grudnia 2005, o 20:56
- Lokalizacja: Kielce os. Jagiellońskie
Wciskasz "N" i jedziesz. Gorzej jest z załączaniem biegu "D" jak się jedzie na luzie, bo to grozi uszkodzeniem skrzyni. Ogólnie to jest chyba zakaz jazdy na luzie (ja osobiście z taką praktyką spotkałem się na szczęście tylko w Ikarusie)andrzeej pisze:To autobusem z automatyczną skrzynią biegów można jechać na luzie?![]()
Sorry, takiego mamy prezydenta...
W "automatach" przy hamowaniu silnikiem dopływ paliwa nie jest odcinany, więc coś tam zawsze spali. Natomiast jazda na "luzie" bardzo takiej skrzyni szkodzi - później mogą być odczuwalne szarpania, problemy ze zmianą biegu itp. To, że w MPK jeżdżą "automatami" na luzie wynika prawdopodobnie z tego, że są mocno obcięte normy spalania i wielu kierowców ma przepały. MPK zaoszczędzi na paliwie, a straci kilka razy tyle na naprawach.
Ja również spotkałem się z takim zachowaniem w ikarusach, zwłaszcza na początku, później pod przyciskamy skrzyni biegów (D,N,R) na żółtych dużych naklejkach ponaklejali literami zakazy wrzucania "luzu" podczas jazdy. Wyglądało to bardzo "miejsko"B@rteK pisze:(ja osobiście z taką praktyką spotkałem się na szczęście tylko w Ikarusie)
Aha czyli najstarsze 'ikarusy mają' prawie 30 lat a najstarsze 'neoplany' koło 20
Niezłe graty. Choć po tych 'neoplanach' tego nie widać. A wie może ktoś ile mniej więcej mają przejechane te samochody. Zwłaszcza te 'ikarusy' ile milionów kilometrów. I czy silniki były wymieniane. Wie ktoś może? Dziękuję za info 
Poczytaj dokladnie.Zaden autobus w ruchu nie moze miec wiecej niz 20 lat.
Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacji w Kielcach chce negocjować z miastem kwotę, za którą firma wozi kielczan. Pismo motywujące prośbę o podwyżkę trafiło do prezydenta Kielc. Ale Wojciech Lubawski wyklucza możliwość dopłaty dla MPK. Sprawa dotyczy umowy przetargowej, jaką na dziesięć lat z miastem zawarło kieleckie Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacji. W umowie tej MPK zgodził się wykonywać usługi komunikacyjne za 4,71 złotych. Oczywiście w grę wchodzi waloryzacja, zależna od stopy inflacji, która mierzona jest kwartalnie. Obecnie stawka za jeden "wozkilometr” wykonywany przez MPK wynosi niewiele ponad 5 złotych. Przy wciąż rosnących cenach paliwa oraz innych mediów kielecka firma komunikacyjna nie jest w stanie sprostać wymogom rynku. W tej właśnie sprawie zarząd MPK w ubiegłym tygodniu przesłał pismo do Zarządu Transportu Miejskiego w Kielcach.
DO WIADOMOŚCI: JEST ŹLE
- Władze miasta i spółka zarządzająca komunikacją w Kielcach muszą wiedzieć, jak obecnie wyglądają sprawy finansowe naszej firmy, że nie jesteśmy w stanie za te pieniądze, którymi dysponujemy inwestować w firmę i jeszcze utrzymywać się na powierzchni – tłumaczy Elżbieta Śreniawska, prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji.
Podaje, jej zdaniem, mocne argumenty na poparcie prośby o negocjacje stawki.
- Wydarzenia w Afryce oraz na Bliskim Wschodzie dotknęły całą europejską i światową gospodarkę. Wysokie ceny paliw sprawiają, że musimy liczyć każdy grosz. W piśmie przetargowym stoi, że możemy ubiegać się o waloryzację zależną od stopy inflacji, ale niestety od blisko pół roku, inflacja stoi w miejscu, więc my również podwyżek nie otrzymujemy. MPK musi za to wykonywać kursy, chociaż gdy pojazd stoi w korku kilometrów nie przybywa, a my jesteśmy stratni. To powinno być brane pod uwagę przy rozliczaniu naszych kosztów – tłumaczy.
INWESTYCJE, KORKI, WODA
Zgodnie z umową MPK przez dziesięć lat wykonywania usług komunikacyjnych powinno zainwestować nie tylko w tabor, ale i w całą infrastrukturę potrzebną do unowocześnienia komunikacji w Kielcach.
- W ubiegłym roku kupiliśmy do wszystkich autobusów nowe kasowniki, wymieniamy ciągle autobusy na nowe. Już wydaliśmy prawie pół miliona złotych, a minęły dopiero trzy lata – mówi prezes Śreniawska. – Podczas podpisywania umowy, nikt nawet nie śnił, że ceny zarówno paliwa, jak i wody, czy odprowadzanie ścieków pójdą tak drastycznie w górę. Nasze autobusy są codziennie myte, a woda jest teraz droższa o prawie 30 procent, niż to było trzy lata temu.
PREZYDENT: NIE MA CO LICZYĆ
- Pensje są już od dwóch lat zamrożone, pracownicy nie otrzymali podwyżek już od bardzo dawna. Wraz ze związkami zawodowymi negocjowaliśmy cięcia funduszu pracowniczego. Robimy z naszej strony co się da, aby minimalizować koszty. Przydałaby nam się pomoc ze strony miasta, chociaż w małym zakresie. Zwłaszcza, że przecież w 30 procentach miasto jest wciąż udziałowcem MPK – dodaje.
Prezydent Kielc Wojciech Lubawski zapytany o opinie w tej sprawie, stwierdził, że MPK otrzyma odpowiedź na wysłane pisma, ale raczej nie ma co liczyć na negocjowanie ceny.
- Podpisując umowę MPK musiał się liczyć z tym, że w kwestiach finansowych może się w ciągu tych dziesięciu lat dużo zmienić. Miasto nie może ot tak wyjąć kilku milionów i dać je MPK. To nie wchodzi w grę. Firma nie może raczej liczyć na to, że otrzyma od nas pieniądze – mówi prezydent Lubawski.
Zrodlo:Echodnia.eu
Moze juz jakis strajk sykuja.
Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacji w Kielcach chce negocjować z miastem kwotę, za którą firma wozi kielczan. Pismo motywujące prośbę o podwyżkę trafiło do prezydenta Kielc. Ale Wojciech Lubawski wyklucza możliwość dopłaty dla MPK. Sprawa dotyczy umowy przetargowej, jaką na dziesięć lat z miastem zawarło kieleckie Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacji. W umowie tej MPK zgodził się wykonywać usługi komunikacyjne za 4,71 złotych. Oczywiście w grę wchodzi waloryzacja, zależna od stopy inflacji, która mierzona jest kwartalnie. Obecnie stawka za jeden "wozkilometr” wykonywany przez MPK wynosi niewiele ponad 5 złotych. Przy wciąż rosnących cenach paliwa oraz innych mediów kielecka firma komunikacyjna nie jest w stanie sprostać wymogom rynku. W tej właśnie sprawie zarząd MPK w ubiegłym tygodniu przesłał pismo do Zarządu Transportu Miejskiego w Kielcach.
DO WIADOMOŚCI: JEST ŹLE
- Władze miasta i spółka zarządzająca komunikacją w Kielcach muszą wiedzieć, jak obecnie wyglądają sprawy finansowe naszej firmy, że nie jesteśmy w stanie za te pieniądze, którymi dysponujemy inwestować w firmę i jeszcze utrzymywać się na powierzchni – tłumaczy Elżbieta Śreniawska, prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji.
Podaje, jej zdaniem, mocne argumenty na poparcie prośby o negocjacje stawki.
- Wydarzenia w Afryce oraz na Bliskim Wschodzie dotknęły całą europejską i światową gospodarkę. Wysokie ceny paliw sprawiają, że musimy liczyć każdy grosz. W piśmie przetargowym stoi, że możemy ubiegać się o waloryzację zależną od stopy inflacji, ale niestety od blisko pół roku, inflacja stoi w miejscu, więc my również podwyżek nie otrzymujemy. MPK musi za to wykonywać kursy, chociaż gdy pojazd stoi w korku kilometrów nie przybywa, a my jesteśmy stratni. To powinno być brane pod uwagę przy rozliczaniu naszych kosztów – tłumaczy.
INWESTYCJE, KORKI, WODA
Zgodnie z umową MPK przez dziesięć lat wykonywania usług komunikacyjnych powinno zainwestować nie tylko w tabor, ale i w całą infrastrukturę potrzebną do unowocześnienia komunikacji w Kielcach.
- W ubiegłym roku kupiliśmy do wszystkich autobusów nowe kasowniki, wymieniamy ciągle autobusy na nowe. Już wydaliśmy prawie pół miliona złotych, a minęły dopiero trzy lata – mówi prezes Śreniawska. – Podczas podpisywania umowy, nikt nawet nie śnił, że ceny zarówno paliwa, jak i wody, czy odprowadzanie ścieków pójdą tak drastycznie w górę. Nasze autobusy są codziennie myte, a woda jest teraz droższa o prawie 30 procent, niż to było trzy lata temu.
PREZYDENT: NIE MA CO LICZYĆ
- Pensje są już od dwóch lat zamrożone, pracownicy nie otrzymali podwyżek już od bardzo dawna. Wraz ze związkami zawodowymi negocjowaliśmy cięcia funduszu pracowniczego. Robimy z naszej strony co się da, aby minimalizować koszty. Przydałaby nam się pomoc ze strony miasta, chociaż w małym zakresie. Zwłaszcza, że przecież w 30 procentach miasto jest wciąż udziałowcem MPK – dodaje.
Prezydent Kielc Wojciech Lubawski zapytany o opinie w tej sprawie, stwierdził, że MPK otrzyma odpowiedź na wysłane pisma, ale raczej nie ma co liczyć na negocjowanie ceny.
- Podpisując umowę MPK musiał się liczyć z tym, że w kwestiach finansowych może się w ciągu tych dziesięciu lat dużo zmienić. Miasto nie może ot tak wyjąć kilku milionów i dać je MPK. To nie wchodzi w grę. Firma nie może raczej liczyć na to, że otrzyma od nas pieniądze – mówi prezydent Lubawski.
Zrodlo:Echodnia.eu
Moze juz jakis strajk sykuja.
Tu się urodziłem i umrzeć bym chciał tu.