Kierowcy MPK
Moderatorzy: Nowak, Autor, sueno, Daniel, CKfan, AR
Skandaliczne zachowanie kierowcy autobusu #915 na linii "35" na ostatnim kursie w kierunku Os. Świętokrzyskiego. Na przystanku Warszawska/IX Wieków chciał wsiąść tłum ludzi, kierowca widząc że tłum powoli próbuje się zmieścić w autobusie, widocznie nie wytrzymał i zamknął drzwi przed nosem ok. 20 osobom i tak po prostu sobie odjechał zamykając drzwi po ruszeniu z przystanku.
- CKfan
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4200
- Rejestracja: 20 grudnia 2005, o 20:56
- Lokalizacja: Kielce os. Jagiellońskie
W takiej sytuacji trzeba dzwonić od razu do dyspozytora, żeby ten kazał temu idiocie zawrócić swój pojazd. Ogólnie rzecz biorąc niech się cieszy, że w ruch nie poszły kamienie lub inne podobne narzędzia, co o tej porze się może zdarzyć, bo wtedy raczej na pewno jego postój na tym miejscu by się przedłużył, nie licząc faktu samych uszkodzeń.
Sorry, takiego mamy prezydenta...
-
rzeczownik
- Posty: 357
- Rejestracja: 12 sierpnia 2008, o 19:50
Wolałbym, żeby nowymi autobusami jeździli młodsi kierowcy. W minionym tygodniu dwa razy wracałem z przychodni Na Stoku: raz 105 i raz 107. Oba autobusy prowadzone przez kierowców w sile wieku podjechały za każdym razem jakieś 10 min. po czasie, przy czym 107-tka już z takim opóźnieniem wyjechała z pętli przy ul. Sikorskiego. Kierowca, któremu zwróciłem na to uwagę, najpierw próbował zbagatelizować sprawę, a potem tłumaczył się awarią skomplikowanej elektroniki. Może więc młodsi kierowcy z pokolenia Ipodów i mp3 prędzej ogarną całe to oprzyrządowanie pokładowe?Jacek pisze:A ja mam pytanie czy da się napisać do ZTM .
Że kierowcy młodzi co ledwo się przyjęli jeżdżą unijnymi autobusami a w umowie jest wyraźnie napisane że tymi autobusami mają jeździć tylko kierowcy z wieloletnim stażem pracy. I czy wy też zauważyliście jak pani przedszkolanka która jeździ w mpk bez przerwy pali papierosy w kabinie ledwo z bazy już wyjeżdża i już pali.
Tak młodzi kierowcy nawet nie wiedzą jak się nagrzewnice włącza w nowych solarisach tak się super znają , na autobusach. A poza tym to możecie sobie dzwonić do dyspozytora , on i tak by nie kazał kierowcy zawrócić bo dyspozytor nie jest od udzielania a ni odbierania tel. Od ludzi spoza zakładu i dlatego zlikwidowano do niego num ,wiec sobie możecie dzwonić on i tak was oleje i tylko się pośmieje z tym kierowcą co na niego skargę złożycie hahahahahahahahahahhahahahahhahahah
- dovers_ck
- Ranga: Kierownik budowy ;)
- Posty: 523
- Rejestracja: 8 stycznia 2009, o 18:55
- Lokalizacja: Kielce
- Kontakt:
Powiem Ci, że w sobotę jakaś linia unijna na Sikorskiego (jechał potem w stronę Świętokrzyskiego) też miał awarię elektroniki a dokładnie coś z sterownikiem, nawet facet z ZTM nie mógł sobie poradzić ale w końcu ruszył z opóźnieniem 10 min.rzeczownik pisze:[...] przy czym 107-tka już z takim opóźnieniem wyjechała z pętli przy ul. Sikorskiego. Kierowca, któremu zwróciłem na to uwagę, najpierw próbował zbagatelizować sprawę, a potem tłumaczył się awarią skomplikowanej elektroniki.
"Lepiej jest jechać słabym samochodem na 100% niż dobrym na 20%"James Hunt
- tester19
- Ranga: Kierownik budowy ;)
- Posty: 812
- Rejestracja: 31 sierpnia 2006, o 16:17
- Lokalizacja: Kielce - Czarnów
Pasażer oskarża kierowcę MPK o pobicie. Ale monitoring wysiadł
Skandal z monitoringiem w miejskich autobusach. Pasażer jednego z autobusów oskarża kierowcę o pobicie. Dzięki nagraniu sprawę można by szybko wyjaśnić, ale zaginął twardy dysk, na którym je zapisywano. Teraz trwa gorączkowe ustalanie, jak do tego mogło dojść.
Do pobicia miało dojść w poniedziałek około godz. 20.50 trasie linii 102. Obsługuje ją autobus kupiony przez miasto ze środków unijnych, a obsługiwany przez kierowców Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji i stojący w zajezdni MPK.
- Do autobusu jadącego w stronę Ślichowic wsiadłem na przystanku przy wiadukcie na ul. Jagiellońskiej. Byłem sam w środku. Gdy usiadłem i autobus ruszył, najpierw zgasło oświetlenie wewnętrzne, a potem kierowca skręcił w ul. Jagiellońską, czyli inaczej niż zazwyczaj jeździ. Zapytałem kierowcy, o co chodzi, gdzie on jedzie - relacjonuje 20-letni student, którego nazwisko jest znane redakcji.
Kierowca miał mu odpowiedzieć bardzo wulgarnie. - Krzyczał, że on nauczy mnie jeździć i g...o go to obchodzi, gdzie chciałem się dostać. Groził, że on to mnie teraz wywiezie - opowiada pasażer, który o wszystkim telefonicznie powiadomił swoją matkę. - Kierowca chyba usłyszał rozmowę i się przestraszył, bo wysadził mnie na ul. Krakowskiej. Gdy mu coś odkrzyknąłem, przyznaję niegrzecznie, to mnie zaatakował. Uderzył i chyba wypadliśmy na chodnik. Bił mnie po całym ciele, aż odciągnął go jakiś przechodzień. Wtedy kierowca odjechał - relacjonuje pasażer.
Na miejsce przejechała jego matka, o sprawie mężczyzna powiadomił policję, był też u lekarza. - Jestem cały poobijany - zaznacza.
Policja potwierdza, że wpłynęło takie zawiadomienie. - Policjanci z komisariatu II w konsultacji z prokuraturą prowadzą czynności sprawdzające. Ustaliliśmy dane kierowcy i poprosiliśmy o zabezpieczenie nagrania z monitoringu - mówi Zbigniew Pedrycz, rzecznik prasowy świętokrzyskiej policji. Dodaje, że wstępnie ustalono, że ze względu na rozmiar obrażeń pasażera ewentualna sprawa będzie toczyła się z powództwa cywilnego. - Ale prokurator decyzję podejmie po zapoznaniu się z materiałami - zaznacza policjant.
- Nie komentujemy całej sprawy. Wyjaśnia ją policja, a kierowca był już przesłuchany. Poza tym tam jest monitoring, który na pewno wiele wyjaśni - podkreśla Elżbieta Śreniawska, prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji.
Rzeczywiście, w kupionym niecały rok temu ze środków unijnych solarisie jest zainstalowany monitoring. Nowoczesny system miał zabezpieczyć autobusy przed wandalami i pomóc w wyjaśnianiu sporów pomiędzy pasażerami i kierowcami.
Ale jak się okazuje, w tym przypadku nie ma nagrania, o którego zabezpieczenie poprosiła policja. - Nie doszło do niego ze względów technicznych. Sprawę prowadzi policja i na obecnym etapie nie komentujemy tego - mówi Barbara Damian, wicedyrektor Zarządu Transportu Miejskiego.
Jak nieoficjalnie ustaliła "Gazeta", gdy pracownicy ZTM otwarli zamkniętą na klucz specjalną skrytkę w autobusie, okazało się, że nie ma w niej twardego dysku, na którym zapisuje się obraz z zamontowanych we wnętrzu kamer. W ZTM trwa teraz gorączkowe wyjaśnianie, jak do tego doszło. Bo klucz teoretycznie mają tylko pracownicy ZTM i np. któryś z nich zdemontował dysk i go nie założył albo ktoś inny dobrał się do skrytki. Sytuacja jest tym bardziej niezwykła, że twardy dysk był na miejscu, gdy autobus był przejmowany przez ZTM od producenta. Dziś plombowano skrytki w tych autobusach.
- Rzeczywiście, jest prowadzone takie postępowanie - potwierdza Barbara Damian. Niezależnie od jego wyników zmienią się zasady dostępu do monitoringu. - Uszczelnimy system, skrytki będą plombowane - mówi Damian i podkreśla, że ZTM jest bardzo zadowolony z monitoringu w autobusach. - Dzięki temu np. udało się złapać wandali malujących wnętrze autobusu, przekazywaliśmy nagrania policji, która szukała kieszonkowców. W ledwie kilku przypadkach okazało się, że obraz się nie nagrał - tłumaczy urzędniczka.
Prezes Elżbieta Śreniawska zapytana o monitoring podkreśla, że dostęp do urządzeń mają tylko pracownicy ZTM. - To urządzenia elektroniczne, których MPK nie obsługuje - zastrzega.
Zbigniew Pedrycz jest zaskoczony informacją o braku twardego dysku. - Poczekamy na oficjalną informację w tej sprawie i na pewno dołączymy ją do akt sprawy przeznaczonych dla prokuratury - mówi policjant.
- Jestem zaskoczony całą sprawą. Będę ją wyjaśniał - zapowiada Krzysztof Przybylski, dyrektor zarządzania kryzysowego i bezpieczeństwa w kieleckim ratuszu.
http://kielce.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... oring.html
Skandal z monitoringiem w miejskich autobusach. Pasażer jednego z autobusów oskarża kierowcę o pobicie. Dzięki nagraniu sprawę można by szybko wyjaśnić, ale zaginął twardy dysk, na którym je zapisywano. Teraz trwa gorączkowe ustalanie, jak do tego mogło dojść.
Do pobicia miało dojść w poniedziałek około godz. 20.50 trasie linii 102. Obsługuje ją autobus kupiony przez miasto ze środków unijnych, a obsługiwany przez kierowców Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji i stojący w zajezdni MPK.
- Do autobusu jadącego w stronę Ślichowic wsiadłem na przystanku przy wiadukcie na ul. Jagiellońskiej. Byłem sam w środku. Gdy usiadłem i autobus ruszył, najpierw zgasło oświetlenie wewnętrzne, a potem kierowca skręcił w ul. Jagiellońską, czyli inaczej niż zazwyczaj jeździ. Zapytałem kierowcy, o co chodzi, gdzie on jedzie - relacjonuje 20-letni student, którego nazwisko jest znane redakcji.
Kierowca miał mu odpowiedzieć bardzo wulgarnie. - Krzyczał, że on nauczy mnie jeździć i g...o go to obchodzi, gdzie chciałem się dostać. Groził, że on to mnie teraz wywiezie - opowiada pasażer, który o wszystkim telefonicznie powiadomił swoją matkę. - Kierowca chyba usłyszał rozmowę i się przestraszył, bo wysadził mnie na ul. Krakowskiej. Gdy mu coś odkrzyknąłem, przyznaję niegrzecznie, to mnie zaatakował. Uderzył i chyba wypadliśmy na chodnik. Bił mnie po całym ciele, aż odciągnął go jakiś przechodzień. Wtedy kierowca odjechał - relacjonuje pasażer.
Na miejsce przejechała jego matka, o sprawie mężczyzna powiadomił policję, był też u lekarza. - Jestem cały poobijany - zaznacza.
Policja potwierdza, że wpłynęło takie zawiadomienie. - Policjanci z komisariatu II w konsultacji z prokuraturą prowadzą czynności sprawdzające. Ustaliliśmy dane kierowcy i poprosiliśmy o zabezpieczenie nagrania z monitoringu - mówi Zbigniew Pedrycz, rzecznik prasowy świętokrzyskiej policji. Dodaje, że wstępnie ustalono, że ze względu na rozmiar obrażeń pasażera ewentualna sprawa będzie toczyła się z powództwa cywilnego. - Ale prokurator decyzję podejmie po zapoznaniu się z materiałami - zaznacza policjant.
- Nie komentujemy całej sprawy. Wyjaśnia ją policja, a kierowca był już przesłuchany. Poza tym tam jest monitoring, który na pewno wiele wyjaśni - podkreśla Elżbieta Śreniawska, prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji.
Rzeczywiście, w kupionym niecały rok temu ze środków unijnych solarisie jest zainstalowany monitoring. Nowoczesny system miał zabezpieczyć autobusy przed wandalami i pomóc w wyjaśnianiu sporów pomiędzy pasażerami i kierowcami.
Ale jak się okazuje, w tym przypadku nie ma nagrania, o którego zabezpieczenie poprosiła policja. - Nie doszło do niego ze względów technicznych. Sprawę prowadzi policja i na obecnym etapie nie komentujemy tego - mówi Barbara Damian, wicedyrektor Zarządu Transportu Miejskiego.
Jak nieoficjalnie ustaliła "Gazeta", gdy pracownicy ZTM otwarli zamkniętą na klucz specjalną skrytkę w autobusie, okazało się, że nie ma w niej twardego dysku, na którym zapisuje się obraz z zamontowanych we wnętrzu kamer. W ZTM trwa teraz gorączkowe wyjaśnianie, jak do tego doszło. Bo klucz teoretycznie mają tylko pracownicy ZTM i np. któryś z nich zdemontował dysk i go nie założył albo ktoś inny dobrał się do skrytki. Sytuacja jest tym bardziej niezwykła, że twardy dysk był na miejscu, gdy autobus był przejmowany przez ZTM od producenta. Dziś plombowano skrytki w tych autobusach.
- Rzeczywiście, jest prowadzone takie postępowanie - potwierdza Barbara Damian. Niezależnie od jego wyników zmienią się zasady dostępu do monitoringu. - Uszczelnimy system, skrytki będą plombowane - mówi Damian i podkreśla, że ZTM jest bardzo zadowolony z monitoringu w autobusach. - Dzięki temu np. udało się złapać wandali malujących wnętrze autobusu, przekazywaliśmy nagrania policji, która szukała kieszonkowców. W ledwie kilku przypadkach okazało się, że obraz się nie nagrał - tłumaczy urzędniczka.
Prezes Elżbieta Śreniawska zapytana o monitoring podkreśla, że dostęp do urządzeń mają tylko pracownicy ZTM. - To urządzenia elektroniczne, których MPK nie obsługuje - zastrzega.
Zbigniew Pedrycz jest zaskoczony informacją o braku twardego dysku. - Poczekamy na oficjalną informację w tej sprawie i na pewno dołączymy ją do akt sprawy przeznaczonych dla prokuratury - mówi policjant.
- Jestem zaskoczony całą sprawą. Będę ją wyjaśniał - zapowiada Krzysztof Przybylski, dyrektor zarządzania kryzysowego i bezpieczeństwa w kieleckim ratuszu.
http://kielce.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... oring.html
Kurczę, strach wsiadać do tych unijnych autobusów, a nóż trafi się ten kierowca... 
Po godzinie 20, linia 102 ma w stronę Ślichowic kursy zjazdowe, które kończą się na przystanku Grunwaldzka/Mielczarskiego. Tu mowa o Jagiellońskiej, wychodzi więc na to, że to był dziwny zamysł kierowcy zatrzymywać się na kolejnym przystanku zamiast zjechać do bazy? Nie powinien w ogóle wpuścić pasażera do środka...
Ojć, przepraszam za błąd...
Po godzinie 20, linia 102 ma w stronę Ślichowic kursy zjazdowe, które kończą się na przystanku Grunwaldzka/Mielczarskiego. Tu mowa o Jagiellońskiej, wychodzi więc na to, że to był dziwny zamysł kierowcy zatrzymywać się na kolejnym przystanku zamiast zjechać do bazy? Nie powinien w ogóle wpuścić pasażera do środka...
Ojć, przepraszam za błąd...
Ostatnio zmieniony 16 października 2010, o 20:55 przez woofcio, łącznie zmieniany 1 raz.
- andrzeej
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1786
- Rejestracja: 12 maja 2009, o 12:34
- Lokalizacja: KOM
Każdy może się pomylić, ale to nie powód, żeby kierowca autobusu, nawet bardzo zdenerwowany, mógł wywozić pasażera w innym kierunku i jeszcze pobić. Ja na przykład bardzo rzadko korzystam z MPK i nawet nie wiedziałem, że są kursy "zjazdowe". To nie pasażer ma się tego dowiadywać, tylko autobus powinien być odpowiednio oznakowany, a nawet jeśli pasażer takiego oznakowania nie zauważył, to kierowca powinien mu to spokojnie i kulturalnie wyjaśnić. Różnica wieku nie może być powodem, dla którego kierowca ma być "nauczycielem" pasażera. Dla mnie to skandal.