Stan kieleckich dróg
: 5 stycznia 2006, o 22:26
TVP 3 KIELCE
,,Problem na drodze''
Dziura na dziurze - tak w skrócie można opisać to co zobaczyliśmy na naszych drogach po stopnieniu śniegu. I to żadna nowość. Co roku powtarza się ten problem.
Na pytanie o stan naszych dróg odpowiedź kierowców jest zawsze taka sama - zły. I nic szczególnego w tym roku się nie zmieni. Dlaczego? Jak zwykle nie ma pieniędzy na wymianę nawierzchni. O wiele tańsze są drobne naprawy.
Gładkiej nawierzchni możemy pozazdrościć naszym zachodnim sąsiadom, na przykład Niemcom. Tam już od kilku lat drogi budowane są przy użyciu nowoczesnych technologii. Są trwalsze i odporniejsze na wilgoć.
W Gnieździskch w gminie Łopuszno mieszkańcy od kilku lat marzą o normalnej drodze. Bez większego uszczerbku dla samochodu drogą przejeżdżają tylko mieszkańcy Gnieździsk, którzy znają każdą pułapkę. Nikt garbami i dziurami w tej drodze się nie interesuje.
----------------------------------------------
GAZETA WYBORCZA - KIELCE
Policjanci z drogówki coraz częściej wzywani do dziur w drodze
---
Agnieszka Drabikowska
Kieleccy policjanci z drogówki są wzywani nie tylko do wypadków i kolizji, ale i do... dziur w drodze. Bo kierowcy coraz częściej korzystają ze swoich praw i za uszkodzone felgi czy rozcięte opony domagają się odszkodowania. W ubiegłym roku do Miejskiego Zarządu Dróg wpłynęło około 60 takich zgłoszeń.
- Tylko od połowy grudnia mieliśmy osiem takich wezwań, najwięcej w święta - 24 i 25 grudnia - mówi Jerzy Domagała, zastępca naczelnika sekcji ruchu drogowego Komendy Miejskiej Policji w Kielcach.
Dodaje, że w ilości dziur "przodują" ostatnio Sandomierska 222 i dawna Manifestu Lipcowego 34, a także ulica Źródłowa. - O tym, jak poważna jest to sprawa, świadczy sytuacja, jak pamiętam, sprzed dwóch lat. Wtedy na Manifestu sześć samochodów wpadło jednego dnia w tę samą dziurę. Sam parę lat temu uszkodziłem samochód, kiedy wjechałem w dziurę w Daleszycach - zdradza naczelnik Domagała.
Ale kierowcy nie pozostają już bierni. Coraz częściej do tego typu zdarzeń wzywają policję. - Wiedzą, że Miejski Zarząd Dróg jest ubezpieczony na wypadek takich sytuacji i można się ubiegać o odszkodowanie. Policja jest im potrzebna, bo my z takiego zdarzenia robimy dokumentację, musimy opisać, jak taka dziura wyglądała, jaką miała głębokość. Kierowca musi mieć dowód, ubezpieczyciel przecież nie uwierzy mu na słowo - tłumaczy Domagała.
Zastrzega jednak, że pułapkę dla kierowców stanowi... prędkość, z jaką jechali. Jeżeli okaże się, że poruszał się zbyt szybko, co sprawdzają biegli rzeczoznawcy powołani przez ubezpieczyciela, również na podstawie policyjnych ustaleń, z odszkodowania nici.
W ubiegłym roku do MZD wystąpiło o odszkodowanie około 60 kierowców, którzy zniszczyli samochody na dziurach w jezdni. - Najczęściej były to drobne uszkodzenia - skrzywiona felga czy rozcięta opona, rzadziej mieliśmy przypadki uszkodzenia przedniego zawieszenia - informuje Zbigniew Wojtyś z MZD.
W nowym roku jeszcze nie było żadnego zgłoszenia, ale drogowcy są pewni, że niebawem można się ich spodziewać. - Z dziurami mamy kłopot. Kilka dni temu temperatury były minusowe, teraz nagle skoczyły na plus. Dziury w ulicach są efektem tego zamrażania i odmrażania - tłumaczy Zbigniew Czekaj, wicedyrektor MZD. - Grupy remontowe na bieżąco starają się je łatać, ale trzeba pamiętać, że ogólnie stan naszych dróg nie jest najlepszy. 80-procent z nich wybudowano przed 30 laty. Ogromny ruch ciężarówek przez miasto na pewno nie polepsza sytuacji - dodaje.
Jak zdobyć odszkodowanie:
Krok 1. Miałeś pecha, wpadłeś w dziurę. Miejski Zarząd Dróg radzi, żeby od razu po zdarzeniu zadzwonić po policję, która przyjedzie i sporządzi notatkę służbową. Poproś policjanta o numer służbowy, bo potem sporządzona przez niego notatka posłuży ubezpieczycielowi do potwierdzenia twojego opisu zdarzenia. Jeśli przypadkiem masz aparat fotograficzny, zrób zdjęcie dziury i uszkodzeń auta. I jeszcze coś, co się może przydać: znajdź świadków i zapisz sobie ich dane i telefony kontaktowe.
Krok 2. Jeśli nie chcesz, by inni kierowcy wpadli w dziurę, możesz w międzyczasie zadzwonić do Miejskiego Zarządu Dróg (tel. 362 15 89, 362 15 69). Do MZD dzwonią też policjanci, ale notatka sporządzona przez miejskiego urzędnika uwiarygodni twój wniosek o odszkodowanie. Nawet jeśli wypadek zdarzył się już po pracy miejskich urzędników, czyli po godz.15.30, w MZD czeka dyżurny. W niektórych przypadkach sam przyjeżdża wtedy na miejsce albo zleca w pierwszej kolejności jego oznakowanie lub naprawę. To też może się przydać w dokumentacji złożonej u ubezpieczyciela.
Krok 3. Jeśli zniszczyłeś felgę lub oponę, zacznij od jej wymiany. Gorzej jest, gdy uszkodziłeś zawieszenie. Wtedy odholuj samochód na parking. Pamiętaj, żeby nic na własną rękę nie naprawiać. Najpierw uszkodzenie musi obejrzeć rzeczoznawca ubezpieczyciela. Kiedy wcześniej oddasz samochód do mechanika, możesz pożegnać się z odszkodowaniem.
Krok 4. Konieczna jest jak najszybsza wizyta w siedzibie MZD przy ul. Prendowskiej 7 w godzinach urzędowania, czyli od 7.30 do 15.30. W pokojach 32 i 33 jest referat bieżącego utrzymania dróg, gdzie trzeba będzie wypełnić specjalny druk z miejscem na opis zdarzenia. Kopia dokumentu zostaje w MZD, a ty z oryginałem udajesz się do siedziby ubezpieczyciela kieleckich dróg. Do końca stycznia tego roku jest to Warta. Należy więc iść do siedziby firmy przy ul. Jana Pawła II 8, gdzie spotkasz się z rzeczoznawcą. Teraz poczekasz tylko na decyzję Warty. Firma, która będzie ubezpieczała drogi od 1 lutego, zostanie wyłoniona w przetargu.
----------------------------
Przywolalem te dwa artykuly nieprzypadkowo. Niech stana sie one podstawa do dyskusji na temat stanu kieleckich drog. Co sadzicie na ich temat? Co chcielibyscie zmienic? Jakie zmiany wprowadzic? Czy uwazacie, ze policja powinna sie do tego wtracac?
,,Problem na drodze''
Dziura na dziurze - tak w skrócie można opisać to co zobaczyliśmy na naszych drogach po stopnieniu śniegu. I to żadna nowość. Co roku powtarza się ten problem.
Na pytanie o stan naszych dróg odpowiedź kierowców jest zawsze taka sama - zły. I nic szczególnego w tym roku się nie zmieni. Dlaczego? Jak zwykle nie ma pieniędzy na wymianę nawierzchni. O wiele tańsze są drobne naprawy.
Gładkiej nawierzchni możemy pozazdrościć naszym zachodnim sąsiadom, na przykład Niemcom. Tam już od kilku lat drogi budowane są przy użyciu nowoczesnych technologii. Są trwalsze i odporniejsze na wilgoć.
W Gnieździskch w gminie Łopuszno mieszkańcy od kilku lat marzą o normalnej drodze. Bez większego uszczerbku dla samochodu drogą przejeżdżają tylko mieszkańcy Gnieździsk, którzy znają każdą pułapkę. Nikt garbami i dziurami w tej drodze się nie interesuje.
----------------------------------------------
GAZETA WYBORCZA - KIELCE
Policjanci z drogówki coraz częściej wzywani do dziur w drodze
---
Agnieszka Drabikowska
Kieleccy policjanci z drogówki są wzywani nie tylko do wypadków i kolizji, ale i do... dziur w drodze. Bo kierowcy coraz częściej korzystają ze swoich praw i za uszkodzone felgi czy rozcięte opony domagają się odszkodowania. W ubiegłym roku do Miejskiego Zarządu Dróg wpłynęło około 60 takich zgłoszeń.
- Tylko od połowy grudnia mieliśmy osiem takich wezwań, najwięcej w święta - 24 i 25 grudnia - mówi Jerzy Domagała, zastępca naczelnika sekcji ruchu drogowego Komendy Miejskiej Policji w Kielcach.
Dodaje, że w ilości dziur "przodują" ostatnio Sandomierska 222 i dawna Manifestu Lipcowego 34, a także ulica Źródłowa. - O tym, jak poważna jest to sprawa, świadczy sytuacja, jak pamiętam, sprzed dwóch lat. Wtedy na Manifestu sześć samochodów wpadło jednego dnia w tę samą dziurę. Sam parę lat temu uszkodziłem samochód, kiedy wjechałem w dziurę w Daleszycach - zdradza naczelnik Domagała.
Ale kierowcy nie pozostają już bierni. Coraz częściej do tego typu zdarzeń wzywają policję. - Wiedzą, że Miejski Zarząd Dróg jest ubezpieczony na wypadek takich sytuacji i można się ubiegać o odszkodowanie. Policja jest im potrzebna, bo my z takiego zdarzenia robimy dokumentację, musimy opisać, jak taka dziura wyglądała, jaką miała głębokość. Kierowca musi mieć dowód, ubezpieczyciel przecież nie uwierzy mu na słowo - tłumaczy Domagała.
Zastrzega jednak, że pułapkę dla kierowców stanowi... prędkość, z jaką jechali. Jeżeli okaże się, że poruszał się zbyt szybko, co sprawdzają biegli rzeczoznawcy powołani przez ubezpieczyciela, również na podstawie policyjnych ustaleń, z odszkodowania nici.
W ubiegłym roku do MZD wystąpiło o odszkodowanie około 60 kierowców, którzy zniszczyli samochody na dziurach w jezdni. - Najczęściej były to drobne uszkodzenia - skrzywiona felga czy rozcięta opona, rzadziej mieliśmy przypadki uszkodzenia przedniego zawieszenia - informuje Zbigniew Wojtyś z MZD.
W nowym roku jeszcze nie było żadnego zgłoszenia, ale drogowcy są pewni, że niebawem można się ich spodziewać. - Z dziurami mamy kłopot. Kilka dni temu temperatury były minusowe, teraz nagle skoczyły na plus. Dziury w ulicach są efektem tego zamrażania i odmrażania - tłumaczy Zbigniew Czekaj, wicedyrektor MZD. - Grupy remontowe na bieżąco starają się je łatać, ale trzeba pamiętać, że ogólnie stan naszych dróg nie jest najlepszy. 80-procent z nich wybudowano przed 30 laty. Ogromny ruch ciężarówek przez miasto na pewno nie polepsza sytuacji - dodaje.
Jak zdobyć odszkodowanie:
Krok 1. Miałeś pecha, wpadłeś w dziurę. Miejski Zarząd Dróg radzi, żeby od razu po zdarzeniu zadzwonić po policję, która przyjedzie i sporządzi notatkę służbową. Poproś policjanta o numer służbowy, bo potem sporządzona przez niego notatka posłuży ubezpieczycielowi do potwierdzenia twojego opisu zdarzenia. Jeśli przypadkiem masz aparat fotograficzny, zrób zdjęcie dziury i uszkodzeń auta. I jeszcze coś, co się może przydać: znajdź świadków i zapisz sobie ich dane i telefony kontaktowe.
Krok 2. Jeśli nie chcesz, by inni kierowcy wpadli w dziurę, możesz w międzyczasie zadzwonić do Miejskiego Zarządu Dróg (tel. 362 15 89, 362 15 69). Do MZD dzwonią też policjanci, ale notatka sporządzona przez miejskiego urzędnika uwiarygodni twój wniosek o odszkodowanie. Nawet jeśli wypadek zdarzył się już po pracy miejskich urzędników, czyli po godz.15.30, w MZD czeka dyżurny. W niektórych przypadkach sam przyjeżdża wtedy na miejsce albo zleca w pierwszej kolejności jego oznakowanie lub naprawę. To też może się przydać w dokumentacji złożonej u ubezpieczyciela.
Krok 3. Jeśli zniszczyłeś felgę lub oponę, zacznij od jej wymiany. Gorzej jest, gdy uszkodziłeś zawieszenie. Wtedy odholuj samochód na parking. Pamiętaj, żeby nic na własną rękę nie naprawiać. Najpierw uszkodzenie musi obejrzeć rzeczoznawca ubezpieczyciela. Kiedy wcześniej oddasz samochód do mechanika, możesz pożegnać się z odszkodowaniem.
Krok 4. Konieczna jest jak najszybsza wizyta w siedzibie MZD przy ul. Prendowskiej 7 w godzinach urzędowania, czyli od 7.30 do 15.30. W pokojach 32 i 33 jest referat bieżącego utrzymania dróg, gdzie trzeba będzie wypełnić specjalny druk z miejscem na opis zdarzenia. Kopia dokumentu zostaje w MZD, a ty z oryginałem udajesz się do siedziby ubezpieczyciela kieleckich dróg. Do końca stycznia tego roku jest to Warta. Należy więc iść do siedziby firmy przy ul. Jana Pawła II 8, gdzie spotkasz się z rzeczoznawcą. Teraz poczekasz tylko na decyzję Warty. Firma, która będzie ubezpieczała drogi od 1 lutego, zostanie wyłoniona w przetargu.
----------------------------
Przywolalem te dwa artykuly nieprzypadkowo. Niech stana sie one podstawa do dyskusji na temat stanu kieleckich drog. Co sadzicie na ich temat? Co chcielibyscie zmienic? Jakie zmiany wprowadzic? Czy uwazacie, ze policja powinna sie do tego wtracac?

