Argumenty za samochodami i za komunikacją zbiorową

Ulice, mosty, inżynieria ruchu oraz uwagi i propozycje.

Moderatorzy: Nowak, Autor, sueno, Daniel, Sirek1, MeehoweCK, Masmix

Awatar użytkownika
bender
Ranga: Kierownik budowy ;)
Posty: 829
Rejestracja: 25 lipca 2011, o 21:11
Lokalizacja: Bo to Kielce, Kielce są bracie...

Post autor: bender » 7 września 2011, o 20:23

kamilkw pisze:22 lata mieszkałem na północnych osiedlach i dojeżdżałem do centrum Warszawską. Nie zdarzyło mi się jechać do centrum dłużej niż 10 minut. Mało tego. Dzisiaj po 16 wyruszyłem z parkingu centrum na Stok. Jechałem niewiele ponad 5 minut mimo utknięcia w korku na wysokości Politechniki.
2 lata temu dojazd z Chęcińskiej na Warszawską rano zajmował mi 5-7 minut. Powrót 10. Jesienią zeszłego roku dojazd już 10-15. Dziś powrót Warszawska-Chęcińska zająłby mi nawet godzinę.

Pieszo idę 25 minut. Rowerem jadę 7-8.

Ciężko mi uwierzyć w Twój powrót na Stok w 5 minut. Chwilę po 16 korek do IX Wieków zaczynał się na wysokości parkingu. Drugi przy Politechnice. 5 minut dojazd zajmie w środku nocy jak trafisz na same zielone światła. :mrgreen:
Stowarzyszenie Blokujemy Kieleckie Inwestycje by T. Sayor

Awatar użytkownika
kamilkw
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1458
Rejestracja: 25 czerwca 2007, o 09:48
Lokalizacja: Morawica/Kielce

Post autor: kamilkw » 7 września 2011, o 20:49

No to musisz uwierzyć :) Z parkingu do celu dojechałem zdecydowanie szybciej niż miałbym to zrobić komunikacją miejską.
pletwa

m07m10
Posty: 162
Rejestracja: 21 sierpnia 2011, o 21:18

Post autor: m07m10 » 7 września 2011, o 21:06

Ogólnie temat jest szerszy i chyba już wielokrotnie na forum podejmowany. Przedewszytkim ból leży w naszym polskim myśleniu a nie np w braku ścieżek itp. Bo myślenie najtrudniej zmienić. Na zachodzie dużo ludzi preferuje transport zbiorowy, albo rower. Takie podejście oszczędza środowisko, wpływa dobrze na kondycję i daje też duże oszczedności czasu i pieniędzy. Nie piszę tutaj, że każdy musi jeździć do pracy np 25 km na rowerze itp. Bo zdaję sobie sprawę, że część osób musi używać auta. Ale w Polsce króluje myślenie typu, że jak się ,,dorobiłem" auta, choćby to był golf II na gaz , to muszę nim jeździć , bo przecież nie będę jeździł na rowerze jak jakiś wiesniak, biedak, czy małolat. Albo nie daj boże nie będę robić co dziennie np 25 minutowego spaceru. I oczywiście każdy taki ,,automobilista" będzie wymyśał 100 powodów dlaczego nie może poszukać jakiś alternatyw dla wożenia w blaszanej puszce swojego spasionego tyłka. No bo przecież np nie ma ścieżek rowerowych itp itd- a dlaczego mają być ścieżki, skoro władza może powiedzieć, że mało wyborców jeździ na rowerach i lepiej postawić kolejny pomnik i koło się zamyka... I myślę, że w naszym niedużym mieście większość samochodziarzy mogłaby podróżować do pracy innymi środkami transportu, ale cóż tu jest tylko Polska a nie zachód i ciężko wymagać racjonalnego myślenia proekologicznego i prozdrowotnego. U nas panuje ,,fascynacja" puszkami, która przejawia się w męczeniu zimnego silnika na krótkich trasach do pracy, zarzynaniu sprzęgła na manewrach parkingowych i oczywiście w korkach. Ale cóż w końcu mam samochód to muszę jeżdzić.

reed
Posty: 82
Rejestracja: 30 listopada 2006, o 15:28
Lokalizacja: Kielce

Post autor: reed » 7 września 2011, o 21:19

A ja tam wolę 15min wieźć swój "spasiony tyłek" autem, niż 10 autobusem:D. Koniec, kropka. Mam do tego pełne prawo. Jeden lubi jak mu skrzypce grają, drugi jak mu buty śmierdzą. Chcę się kisić w korku we własnym aucie z innymi "nienormalnym" i nie zabronicie mi tego. A na rower chodzę po pracy:). Z tym zachodem to też trochę przesadzasz, ale każdy widzi to co chce.

Aphex1
Posty: 189
Rejestracja: 4 września 2011, o 18:55
Lokalizacja: Kielce

Post autor: Aphex1 » 7 września 2011, o 21:22

Jest dokładnie tak jak piszesz, ja na przykład kiedyś dowiedziałem się od kolegi, że ktoś kto ma samochód i nie jeździ nim do pracy jest debilem, dlatego tak ważna jest edukacja.

Awatar użytkownika
kamilkw
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1458
Rejestracja: 25 czerwca 2007, o 09:48
Lokalizacja: Morawica/Kielce

Post autor: kamilkw » 7 września 2011, o 21:25

Jest też coś co powoduje, że nigdy nie będę korzystał z komunikacji miejskiej. Ja po prostu uwielbiam prowadzić samochód. :) Widzisz ciężko mi sobie wyobrazić, że przeciętny Polak ma czas zrobić sobie 25 minutowy spacer, albo długą jazdę komunikacją miejską. Jak ktoś kończy prace o 15 to najczęściej zarabia 2000 i mu to wystarcza. W naszym pięknym kraju na dorobku, żeby mieć więcej trzeba zasuwać do wieczora. I można sobie spacerować gdy jest się samemu, ale gdy jest rodzina to takie rozwiązanie odpada. Wracając samochodem z pracy można zabrać dzieci ze szkoły, zrobić zakupy, podjechać do banku itp. Ilu z was żyje w ten sposób, który propagujecie? Macie rodziny? Kredyt na mieszkanie? W tego typu dyskusjach nie mogę oprzeć się wrażeniu, że są oderwane od rzeczywistości.
pletwa

Aphex1
Posty: 189
Rejestracja: 4 września 2011, o 18:55
Lokalizacja: Kielce

Post autor: Aphex1 » 7 września 2011, o 22:19

Większość osób z mojego otoczenia, które poruszają się samochodem, zarówno te starsze pracujące i młodsze uczące się to są osoby, które nie cierpią na brak czasu. Nie wiem skąd u Ciebie to przekonanie, że przeciętny Polak zasuwa dzień i noc po kilkanaście godzin dziennie. Osoby, które znam pracują po 8 godzin i po pracy do końca dnia brzuchem do góry przed telewizorem. Pamiętam jak w 3 klasie liceum, gdy większość porobiła prawo jazdy, z dnia na dzień okazało się, że do szkoły nie da się dotrzeć w inny sposób niż samochodem. Trzeba sobie postawić sprawę jasno, że to najzwyklejsze lenistwo, to o czym pisał m07m10, że takie osoby będą wymyślać multum powodów, że "za zimno", "za gorąco", "zbyt wietrznie". Jednocześnie proponuje skończyć OT, bo strasznie zboczyliśmy z tematu. ;)

Awatar użytkownika
MeehoweCK
Ranga: Dyrektor budowy ;)
Posty: 3317
Rejestracja: 25 września 2005, o 17:41
Lokalizacja: Warszawa / Kielce
Kontakt:

Post autor: MeehoweCK » 7 września 2011, o 22:42

Ja to widzę w ten sposób:
KAŻDY, kto ma samochód, ma prawo korzystać z niego jak chce - może nim jeździć cały dzień po mieście, może nawet w nim spać. Mam to gdzieś. Ale niech nie narzeka, że są korki, bo korki tworzą właśnie tacy jak on.
KAŻDY, kto chce, ma prawo korzystać z roweru, z autobusu czy z hulajnogi. Ale niech nie krytykuje tych co prowadzą samochody, bo to ich własność i mają do tego święte prawo.
Ambicja to coś co prowadzi ludzkość do postępu, a ludzi do depresji

Awatar użytkownika
andrzeej
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1786
Rejestracja: 12 maja 2009, o 12:34
Lokalizacja: KOM

Post autor: andrzeej » 7 września 2011, o 23:32

Zgadzam się w 100% i uważam, że to co napisał MeehoweCK powinno zakończyć dyskusję. Osobiście wielokrotnie próbowałem przekonać się do kieleckiej komunikacji miejskiej, ale bez skutku - traciłem zbyt wiele czasu. Samochodem, nawet wliczając stanie w korkach dojadę wszędzie szybciej i wygodniej. Ponadto nie wyobrażam sobie jeżdżenia autobusem z dziećmi, każde z plecakiem, a ja jeszcze z zakupami. A jadąc samochodem (stojąc w korku) mam w lecie chłodno, w zimie ciepło, siedzę wygodnie i słucham muzyczki lub prowadzę miłą konwersację. Poza tym - większość korków można ominąć, a lepiej nawet jechać dłuższą drogą, niż stać :D A prowadzić bardzo lubię, jeszcze mi się nie znudziło i chyba nie znudzi, chociaż jeżdżę już ponad 20 lat.

m07m10
Posty: 162
Rejestracja: 21 sierpnia 2011, o 21:18

Post autor: m07m10 » 8 września 2011, o 06:23

Cóż jak napisałem, największy problem to polskie myślenie, wtedy zawsze będzie ,,panie nie da się". Na zachodzie jakos sie da, np byłem w UK tam rower to normalka, albo też byłem u polskiej rodziny w Kanadzie, tam mąż pracujący w powaznej firmie jechał na rowerze do pracy a puszkę zostawiał żonie/bachory/zakupy/itp. Da się?!- Da się. A co do mnie to może nie mam kredytu, ale za to planuję ślub niedługo, pracuje oczywiście, mam samochód, ale nie widze racjonanego powodu żeby codziennie zużywać go w korakach itp. Po za tym nie czuję sie oderwany od rzeczywistości, z mojego otoczenia nie widzę jakiejś masy ludzi, którzy pracują ponad siły i nie mieliby czasy na np 25 minut spaceru zamiast 25 min stania w korku.

Awatar użytkownika
bender
Ranga: Kierownik budowy ;)
Posty: 829
Rejestracja: 25 lipca 2011, o 21:11
Lokalizacja: Bo to Kielce, Kielce są bracie...

Post autor: bender » 8 września 2011, o 07:33

Dwa słowa dla podsumowania mojego stanowiska bo wywołałem małą dyskusję.

Absolutnie nie krytykuję a już z pewnością nie mam pretensji do jeżdżących autem choćby do śmietnika. To jest wybór każdego z Was jaki sposób na dojechanie do pracy wybierzecie, ile na to poświęcicie i ile nerwów będzie Was to kosztować. Nie ma żadnego przymusu rezygnowania z samochodu celem ułatwienia dojazdu innym czy komunikacji publicznej.

Podobnie zresztą bardzo indywidualną kwestią jest wysokość zarobków w stosunku do czasu pracy. Jeden musi zasuwać od rana do wieczora, inny kliknie kilka razy w komputerze i dostanie na konto średnią krajową. Resztę może poświęcić na spacery.

Nie wszystkie sprawy trzeba załatwiać w drodze do czy z pracy. Na zakupy jeżdżę wieczorami bo primo wtedy nie szkoda mi dnia na łażenie między regałami, secundo nie ma kolejek przy kasach. W banku nie byłem ze 4 lata. Mamy 2011 rok i pełną bankowość elektroniczną.

Chciałem zwrócić uwagę na coś innego. Zamiłowanie Polaków do wygody. Czy jadąc na zakupy przed Świętami pchacie się pod samo wejście czy parkujecie gdzieś na obrzeżach parkingu? Czy jadąc na ślub kumpla zatrzymacie się na końcu kolejki czy staniecie zaraz za samochodem młodych?

Prawdą jest, że Polacy są bardzo przywiązani do swoich samochodów. Naprawdę spora część moich znajomych ma awersję do jakichkolwiek form ruchu. Nie spacerują, nie jeżdżą na rowerze, na zimę narzekają od pierwszych dni ("narty są drogie, niebezpieczne i marzną ręce!"), na lato podobnie ("ale mam gorąco w mieszkaniu!"). Ich dzień wygląda mniej więcej tak - pobudka, szybki prysznic, samochodem do pracy, samochodem z pracy, kanapa i telewizor, spać. Co ciekawe to oni najbardziej narzekają na korki.

Auta można używać i używać go z głową. Dla mnie pchanie się codziennie w Staszica i ciągłe trąbienie kiedy po raz setny okazuje się, że o 16 wyjechać stamtąd nie da rady jest brakiem instynktu samozachowawczego.
Stowarzyszenie Blokujemy Kieleckie Inwestycje by T. Sayor

Awatar użytkownika
Michał
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1258
Rejestracja: 29 grudnia 2005, o 01:09

Post autor: Michał » 8 września 2011, o 08:59

"Zamiłowanie Polaków do wygody. "

hehe, gdyby nie zamiłowanie ludzkości do wygody i do lenistwa, nie byłoby ewolucji :) wszystkie udogodnienia, które człowiek wymyślił z tego wynikają ;)

Awatar użytkownika
MeehoweCK
Ranga: Dyrektor budowy ;)
Posty: 3317
Rejestracja: 25 września 2005, o 17:41
Lokalizacja: Warszawa / Kielce
Kontakt:

Post autor: MeehoweCK » 8 września 2011, o 09:14

@bender, pięknie ująłeś to co myślę na ten temat, nie mam już nic do dodania :)
Ambicja to coś co prowadzi ludzkość do postępu, a ludzi do depresji

m07m10
Posty: 162
Rejestracja: 21 sierpnia 2011, o 21:18

Post autor: m07m10 » 8 września 2011, o 11:18

Słusznie, samochód to podstawa i nie ma co nawet mysleć o ruchu i aktywności.

Od, ok 06:00 ,ale cały film też warto zobaczyć.


http://www.youtube.com/watch?v=5qqOeKzohOw&NR=1

I co teraz powiecie ortodoksyjni maniacy jeżdzenia do pracy puszkami?

Awatar użytkownika
bender
Ranga: Kierownik budowy ;)
Posty: 829
Rejestracja: 25 lipca 2011, o 21:11
Lokalizacja: Bo to Kielce, Kielce są bracie...

Post autor: bender » 8 września 2011, o 11:35

Nie popadajmy w skrajności. :mrgreen: Stany Zjednoczone to jednak bardzo specyficzny kraj i nie sądzę, żeby nam coś podobnego groziło. Widać zresztą, że kultura junk food się u nas nie przyjęła. Pewnie dużą rolę odgrywają tu polskie zarobki, które nie pozwalają biegać z całą rodziną do McDonalds trzy razy dziennie. Ludzie wciskają w siebie ziemniaki z kotletem, a te nie tuczą tak jak 2 bigmaci z colą i frytkami czy wiaderko kurczaka.

W ostatnim czasie widać naprawdę dużo zmian na lepsze jeśli chodzi o zamiłowanie do ruchu. Sporo ludzi jeździ na rowerach (w tym roku przeżywamy prawdziwy boom rowerowy) czy chodzi z kijkami (przede wszystkim za sprawą mody a nie dbania o zdrowie ale efekt ten sam).

Równocześnie wysokie ceny benzyny czy niespotykane dotąd w Kielcach korki przemówiły części ludzi do rozumu. Ich rezygnacja z jazdy autem w jakimś tam stopniu równoważy ciągły wzrost ilości samochodów na jednego mieszkańca czy uciążliwość wynikającą z ciągłych remontów.

Jesień na drogach jest najgorsza, bo pogoda się psuje i ludzie nie chcą marznąć czy moknąć. W listopadzie czy grudniu tradycyjnie przyjdą mrozy, niedzielni zostawią auta przed blokiem i znowu zrobi się trochę luźniej.

Niestety ciężko przewidzieć jakie będą kolejne kroki drogowców np. przy przebudowie Żelaznej. Przed rozpoczęciem inwestycji zarzekali się, że kierowcy w żaden sposób jej nie odczują. Cholera wie czy zaraz nie zamkną tego śmiesznego ronda całkiem. Dziś w nocy już coś podobno dłubali i zmniejszyli je do jednego pasa.

Trzymajmy kciuki żeby po zakończeniu wszystkich inwestycji zmiany nie były wyłącznie wizualne. Jeśli wzrośnie przepustowość ulic czy ilość dróg rowerowych to szczęśliwi będą zarówno miłośnicy siedzenia w fotelu kierowcy jak i ci bardziej aktywni. Czego sobie i Wam gorąco życzę. :wink:
Stowarzyszenie Blokujemy Kieleckie Inwestycje by T. Sayor

ODPOWIEDZ