
Radosna zapowiedź dużych kłopotów - felieton Marcin Sztandery
Ileż to razy słyszałem, że zaczynający się rok ma być przełomowy dla budowy dróg w Polsce i w naszym regionie. Chwalili się wszyscy - drogowcy, samorządowcy i rząd, szczególnie przed wyborami. Ostatnio jakby to przycichło, bo wypowiedzi zdominował kryzys, atak zimy i awantura o gaz.
Tymczasem kończący się tydzień pokazuje, że nareszcie - trochę po cichu, bo szef Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad ma dopiero przyjechać na podpisanie największego kontraktu - te plany zamieniają się w czyny.
Tylko na inwestycje na drogach krajowych w naszym województwie drogowcy mają ponad miliard złotych! Takich pieniędzy jeszcze nie było. A teraz pójdą na nowe nawierzchnie, chodniki, azyle dla pieszych, a przede wszystkim na wielkie inwestycje - takie jak modernizacja "siódemki", budowa mostu w Sandomierzu czy przedłużenie ul. Świętokrzyskiej. Poza tym po pokonaniu unijnej biurokracji nareszcie ruszy przebudowa płyty kieleckiego rynku, a w regionie wielu dróg wojewódzkich. Do tego tzw. schetynówki, czyli kolejnych kilkaset milionów złotych na drogi lokalne. Tylko się cieszyć.
Jest jednak małe "ale". Wszyscy pamiętamy, co się działo, gdy drogowcy wymieniali nawierzchnię na "siódemce" albo na skrzyżowaniu Źródłowej i Sandomierskiej w Kielcach. Trąbienie, wciskanie się na siłę, ignorowanie znaków. Bo kierowcy woleli spojrzeć na ekran wyświetlacza nawigacji, niż znak zakazujący skrętu w lewo. A był to tylko remont za skromne 4 mln zł.
Dlatego już teraz apeluję do kierowców o wyrozumiałość. Nie wszędzie da się super zorganizować pracę. Specjalistów mamy takich, jakich mamy, jednych gorszych, jednych lepszych, a zadanie jest trudne. Dlatego stojącym w korku przyda się nieco więcej wyrozumiałości. Dzięki temu łatwiej będzie wytrzymać przejazd przez, mam nadzieję, gigantyczny plac budowy. Bo, żeby było lepiej, najpierw musi być gorzej.
http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... 1-10-02-06


