GeoPark Kielce - Modernizacja Kadzielni
Moderatorzy: Nowak, Autor, sueno, Daniel, Sirek1
-
Kot
- Ranga: Kierownik budowy ;)
- Posty: 527
- Rejestracja: 7 maja 2007, o 16:26
- Lokalizacja: Zagórska-Północ
Podobnie jak Grzegorz, również oglądałem wczoraj "Sabat Czarownic" w tv. W sumie przypadkiem, bo nie wiedziałem nawet, że taka impreza się kroi. No i również odniosłem bardzo dobre wrażenie, tym bardziej pozytywne, że po tych wszystkich negatywnych opiniach, które brały górę ostatnio w mediach. Wielkość trybun robi wrażenie, momentami wyglądało to jak transmisja z jakiegoś stadionu. Scena też prezentowała się godnie. Do tego niesamowity entuzjazm publiki i świetna zabawa na trybunach, co robiło wrażenie również na artystach i pięknych paniach prowadzących :-)
Widać jak bardzo brakuje nam na stałe takiego festiwalu, który rozsławiłby imię naszego miasta. Tym bardziej, że potencjał jest. Mam nadzieję, że teraz się to zmieni. Jedyne czego mogło mi brakować, to pomysłu a wyeksponowanie i pokazania podczas transmisji skał Kadzielni jako całego rezerwatu. Dla nas to oczywiste, mamy to w oczach, ale dla widza z innych regionów już niekoniecznie.
Co do koncertów, na których można sobie również poskakać. Nie znam się na tym ale pewnie regulują to jakieś przepisy. Natomiast na Kadzielni, w miejscu dawnej fosy jest teraz bardzo szeroka, płaska przestrzeń od sceny do pierwszych miejsc. Tam właśnie, część bardziej aktywnej publiki, mogłaby spokojnie się odnależć na takich koncertach jak sądzę.
Widać jak bardzo brakuje nam na stałe takiego festiwalu, który rozsławiłby imię naszego miasta. Tym bardziej, że potencjał jest. Mam nadzieję, że teraz się to zmieni. Jedyne czego mogło mi brakować, to pomysłu a wyeksponowanie i pokazania podczas transmisji skał Kadzielni jako całego rezerwatu. Dla nas to oczywiste, mamy to w oczach, ale dla widza z innych regionów już niekoniecznie.
Co do koncertów, na których można sobie również poskakać. Nie znam się na tym ale pewnie regulują to jakieś przepisy. Natomiast na Kadzielni, w miejscu dawnej fosy jest teraz bardzo szeroka, płaska przestrzeń od sceny do pierwszych miejsc. Tam właśnie, część bardziej aktywnej publiki, mogłaby spokojnie się odnależć na takich koncertach jak sądzę.
Bylem wczoraj na SABACIE
Tlum czekal przed kratą od okolo 16tej. Wejsc dalo sie jednak od 18tej - tlum sie niemalże tratował.
O 19 nie bylo juz napewno miejsc siedzących. O 20 tej poczatek show.
Takze 2 godziny siedzielismy bezczynnie i czekalismy....
Scena i amfiteatr prezentowaly sie na najwyzszym poziomie. Siedzenia bardzo wygodne mimo ze bez oparcia.
Koncert byl jednak bardzo sztuczny bo dla TV.
....Po 22 sie skonczylo nagle zgasly swiatla, nikt sie nie pozegnal , ludzie nie wiedzieli czy maja juz wychodzic ...
Naprawde duzy plus dla reżysera Kumańskiego. Tylko , ze 2 godzinny SHOW ,a 3 godzinne czekanie i marznięcie .....


Uploaded with ImageShack.us
O 19 nie bylo juz napewno miejsc siedzących. O 20 tej poczatek show.
Takze 2 godziny siedzielismy bezczynnie i czekalismy....
Scena i amfiteatr prezentowaly sie na najwyzszym poziomie. Siedzenia bardzo wygodne mimo ze bez oparcia.
Koncert byl jednak bardzo sztuczny bo dla TV.
....Po 22 sie skonczylo nagle zgasly swiatla, nikt sie nie pozegnal , ludzie nie wiedzieli czy maja juz wychodzic ...
Naprawde duzy plus dla reżysera Kumańskiego. Tylko , ze 2 godzinny SHOW ,a 3 godzinne czekanie i marznięcie .....

Uploaded with ImageShack.us
www.masazkielce24.pl Day Spa Kielce - ul. Warszawska ( naprzeciwko Galerii Korona )
-
Boss
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1166
- Rejestracja: 20 grudnia 2005, o 21:21
- Lokalizacja: Kielce
Sabat Czarownic powalił na kolana. Koncert zobaczą także widzowie z innych krajów! (video, zdjęcia)
Edyta Górniak w przerwie ostatnich treningów do Tańca z Gwiazdami przyjechała do Kielc zaśpiewać piosenkę "To nie ja”. Jak sama przyznała, zrobiła ten wyjątek tylko dla reżysera Leszka Kumańskiego, a gdy kielecka publiczność zaczęła jej bić brawo na stojąco, miała łzy wzruszenia w oczach.
Najdroższy koncert w historii świętokrzyskiej rozrywki olśnił publiczność, ale nie tylko ją. Mało kto wie, że oglądali go na Kadzielni dziennikarze największych europejskich gazet, telewizji i portali turystycznych, między innymi niemieckiej Frankfurter Allgemeine Zeitung. Fragmenty koncertu rejestrowała telewizja ukraińska oraz węgierska Duna TV, którą mogą oglądać w Polsce między innymi abonenci Cyfry +.
To było jedno z najbardziej profesjonalnych widowisk, jakie w Kielcach mogli zobaczyć widzowie amfiteatru na Kadzielni. Wielka parada polskich gwiazd, iście diabelska scenografia, kostiumy, choreografia i aranżacja znanych utworów. Widzowie zostali zaskoczeniu od razu, gdy przed widownię pierwsze czarownice wjechały na… harleyach. Potem wyszły na scenę dwie główne czarownice wieczoru, czyli Anna Dereszowska i Joanna Liszowska, które czarowały, że hej. A to warzyły napary ze smoczych języków, a to wróżyły z kart, a wyjaśniały gościom amfiteatru znaczenie wielu magicznych terminów. Oczywiście każde ich wejście kończyło się zapowiedzią kolejnej gwiazdy, a tych przyjechało do Kielc mnóstwo.
Edyta Górniak nie kryła wzruszenia
Pierwsza wystąpiła właśnie Edyta Górniak i nie był to przypadek. Artystka w ogóle zrobiła wyjątek dla Kielczan, bo jest zajęta zupełnie czym innym. W sobotę i niedzielę trwały wszak ostatnie próby do pierwszego odcinka nowej edycji "Tańca z Gwiazdami” w telewizji TVN. Mimo to Edyta znalazła kilka godzin, żeby przyjechać do Kielc i zaśpiewać swój eurowizyjny przebój "To nie ja”. Tę piosenkę wykonała przejmująco, tylko z towarzyszeniem fortepianu. Publiczność wstała po wybrzmieniu ostatnich dźwięków, a wokalistce łamał się głos ze wzruszenia. Przypominała swoje wcześniejsze występy właśnie tutaj, gdzie, jak sama przyznała przyjmowana jest wyjątkowo ciepło.
W czasie gdy Anna Dereszowska i Joanna Liszowska czarowały między występami, obsługa usiała szybko podnieść Justynę Steczkowską na specjalny postument, który potem przykryła czerwoną tuniką. W czerwono – brokatowych paznokciach diablicy Justyna brawurowo wykonała Dziewczynę Szamana w wersji, jakiej do tej pory nie znaliśmy. Wszystkie piosenki brzmiały zresztą mocno rockowo i "szatańsko”, nawet te najbardziej "grzeczne”, ale też takie było założenie reżysera koncertu Leszka Kumańskiego. Wszak miał to być prawdziwy Sabat Czarownic. Ale czarownic nowoczesnych. Wjeżdżały one na scenie na sypiących iskrami seagway'ach, czyli dwukołowych wózkach albo na nowoczesnych turbo - miotłach.
Piekielny Radek, żartowniś Maleńczuk
Kolejne artystki i artyści, które w Kielcach pokazywały raczej rogatą stronę swojej duszy, śpiewały najbardziej "koszmarne” i "piekielne” kawałki. Był więc Thriller Michaela Jacksona w wykonaniu kieleckiego zespołu Ambulans, była piosenka Higway to Hell, były duet z musicalu Upiór w Operze, który brawurowo wyśpiewała Justyna Steczkowska z Januszem Radkiem. Publiczność szalała przy piosenkach Ewy Farny, Mariny, Blue Cafe i Dominiki Gawędy. Śpiewała razem z Patrycją Markowską, a owacją na stojąco żegnała grupę Feel, która zresztą kończyła cały koncert.
Niektórzy z gości wykazali się nieoczekiwania kabaretowych poczuciem humoru. To, że wszyscy pękali ze śmiechu przy występach Krzysztofa Piaseckiego, czy Katarzyny Piaseckiej nikogo nie dziwi, ale żart opowiadał także Maciej Maleńczuk. Opowiadał na przykład jaka jest różnica między czarownicą, a czarodziejką – 20 lat.
Wielki sukces
Po dwóch godzinach widowisko dobiegło końca, ale emocje jeszcze długo nie opadały wśród gospodarzy i organizatorów widowiska. Zmęczony, ale szczęśliwy Leszek Kumański dziękował wszystkim artystom za kulisami, marszałek województwa świętokrzyskiego Adam Jarubas gratulował prezesowi Regionalnej Organizacji Turystycznej Województwa Świętokrzyskiego Jackowi Kowalczykowi takiej promocji regionu. Zachwycony był także specjalnie przybyły do Kielc Departamentu Współpracy Regionalnej Polskiej Organizacji Turystycznej Cezary Molski.
- Powiem tak, wielki szacun – skwitował krótko swoje pierwsze wrażenia po kieleckim koncercie Molski. Podobnie wyrażali się szefowie innych polskich regionalnych organizacji turystycznych, między innymi łódzkiej, śląskiej, podlaskiej i małopolskiej, zaproszeni na ten wieczór do Kielc. Niektórzy już zapowiedzieli że chcą podobne koncerty organizować u siebie, bo to doskonały pomysł na promocję regionu.
Wszyscy oni, podobnie jak niemal czterdziestu dziennikarzy z Europy oraz gwiazdy koncertu zostały na koniec zaproszone na bankiet w hotelu "Łysogóry”. A tu oczywiście zaraz ustawiła się kolejka fanów po autograf od Joanny Liszowskiej. Na imprezie bawili się także członkowie kieleckiego chóru Fermata, zespołu Ambulans oraz Blue Cafe. Najbardziej wytrwali skończyli zabawę w kieleckim klubie muzycznym Quantum o… 6 nad ranem.
Warto pamiętać, że koncert na Kadzielni mógł się odbyć w doskonałych warunkach między innymi dzięki rozkładanemu dachowi nad widownią, który podczas sobotniej ulewy absolutnie się przydał i co ważne zdał egzamin. Amfiteatru na Kadzielni gratulowali Kielcom w sobotę wszyscy. Była nim zachwycona zarówno znana prezenterka telewizyjna Anna Popek, która oglądała koncert z widowni oraz Joanna Liszowska, jaka podkreślała to jeszcze potem na bankiecie w hotelu Łysogóry.
A szefowie Regionalnej Organizacji Turystycznej Województwa Świętokrzyskiego, którzy Sabat Czarownic wymyślili i wynegocjowali telewizyjną transmisję, odpoczywają zaledwie parę dni i lecą do Londynu, promować nasze województwo wśród brytyjskich turystów.
http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/ar ... /584977083
Edyta Górniak w przerwie ostatnich treningów do Tańca z Gwiazdami przyjechała do Kielc zaśpiewać piosenkę "To nie ja”. Jak sama przyznała, zrobiła ten wyjątek tylko dla reżysera Leszka Kumańskiego, a gdy kielecka publiczność zaczęła jej bić brawo na stojąco, miała łzy wzruszenia w oczach.
Najdroższy koncert w historii świętokrzyskiej rozrywki olśnił publiczność, ale nie tylko ją. Mało kto wie, że oglądali go na Kadzielni dziennikarze największych europejskich gazet, telewizji i portali turystycznych, między innymi niemieckiej Frankfurter Allgemeine Zeitung. Fragmenty koncertu rejestrowała telewizja ukraińska oraz węgierska Duna TV, którą mogą oglądać w Polsce między innymi abonenci Cyfry +.
To było jedno z najbardziej profesjonalnych widowisk, jakie w Kielcach mogli zobaczyć widzowie amfiteatru na Kadzielni. Wielka parada polskich gwiazd, iście diabelska scenografia, kostiumy, choreografia i aranżacja znanych utworów. Widzowie zostali zaskoczeniu od razu, gdy przed widownię pierwsze czarownice wjechały na… harleyach. Potem wyszły na scenę dwie główne czarownice wieczoru, czyli Anna Dereszowska i Joanna Liszowska, które czarowały, że hej. A to warzyły napary ze smoczych języków, a to wróżyły z kart, a wyjaśniały gościom amfiteatru znaczenie wielu magicznych terminów. Oczywiście każde ich wejście kończyło się zapowiedzią kolejnej gwiazdy, a tych przyjechało do Kielc mnóstwo.
Edyta Górniak nie kryła wzruszenia
Pierwsza wystąpiła właśnie Edyta Górniak i nie był to przypadek. Artystka w ogóle zrobiła wyjątek dla Kielczan, bo jest zajęta zupełnie czym innym. W sobotę i niedzielę trwały wszak ostatnie próby do pierwszego odcinka nowej edycji "Tańca z Gwiazdami” w telewizji TVN. Mimo to Edyta znalazła kilka godzin, żeby przyjechać do Kielc i zaśpiewać swój eurowizyjny przebój "To nie ja”. Tę piosenkę wykonała przejmująco, tylko z towarzyszeniem fortepianu. Publiczność wstała po wybrzmieniu ostatnich dźwięków, a wokalistce łamał się głos ze wzruszenia. Przypominała swoje wcześniejsze występy właśnie tutaj, gdzie, jak sama przyznała przyjmowana jest wyjątkowo ciepło.
W czasie gdy Anna Dereszowska i Joanna Liszowska czarowały między występami, obsługa usiała szybko podnieść Justynę Steczkowską na specjalny postument, który potem przykryła czerwoną tuniką. W czerwono – brokatowych paznokciach diablicy Justyna brawurowo wykonała Dziewczynę Szamana w wersji, jakiej do tej pory nie znaliśmy. Wszystkie piosenki brzmiały zresztą mocno rockowo i "szatańsko”, nawet te najbardziej "grzeczne”, ale też takie było założenie reżysera koncertu Leszka Kumańskiego. Wszak miał to być prawdziwy Sabat Czarownic. Ale czarownic nowoczesnych. Wjeżdżały one na scenie na sypiących iskrami seagway'ach, czyli dwukołowych wózkach albo na nowoczesnych turbo - miotłach.
Piekielny Radek, żartowniś Maleńczuk
Kolejne artystki i artyści, które w Kielcach pokazywały raczej rogatą stronę swojej duszy, śpiewały najbardziej "koszmarne” i "piekielne” kawałki. Był więc Thriller Michaela Jacksona w wykonaniu kieleckiego zespołu Ambulans, była piosenka Higway to Hell, były duet z musicalu Upiór w Operze, który brawurowo wyśpiewała Justyna Steczkowska z Januszem Radkiem. Publiczność szalała przy piosenkach Ewy Farny, Mariny, Blue Cafe i Dominiki Gawędy. Śpiewała razem z Patrycją Markowską, a owacją na stojąco żegnała grupę Feel, która zresztą kończyła cały koncert.
Niektórzy z gości wykazali się nieoczekiwania kabaretowych poczuciem humoru. To, że wszyscy pękali ze śmiechu przy występach Krzysztofa Piaseckiego, czy Katarzyny Piaseckiej nikogo nie dziwi, ale żart opowiadał także Maciej Maleńczuk. Opowiadał na przykład jaka jest różnica między czarownicą, a czarodziejką – 20 lat.
Wielki sukces
Po dwóch godzinach widowisko dobiegło końca, ale emocje jeszcze długo nie opadały wśród gospodarzy i organizatorów widowiska. Zmęczony, ale szczęśliwy Leszek Kumański dziękował wszystkim artystom za kulisami, marszałek województwa świętokrzyskiego Adam Jarubas gratulował prezesowi Regionalnej Organizacji Turystycznej Województwa Świętokrzyskiego Jackowi Kowalczykowi takiej promocji regionu. Zachwycony był także specjalnie przybyły do Kielc Departamentu Współpracy Regionalnej Polskiej Organizacji Turystycznej Cezary Molski.
- Powiem tak, wielki szacun – skwitował krótko swoje pierwsze wrażenia po kieleckim koncercie Molski. Podobnie wyrażali się szefowie innych polskich regionalnych organizacji turystycznych, między innymi łódzkiej, śląskiej, podlaskiej i małopolskiej, zaproszeni na ten wieczór do Kielc. Niektórzy już zapowiedzieli że chcą podobne koncerty organizować u siebie, bo to doskonały pomysł na promocję regionu.
Wszyscy oni, podobnie jak niemal czterdziestu dziennikarzy z Europy oraz gwiazdy koncertu zostały na koniec zaproszone na bankiet w hotelu "Łysogóry”. A tu oczywiście zaraz ustawiła się kolejka fanów po autograf od Joanny Liszowskiej. Na imprezie bawili się także członkowie kieleckiego chóru Fermata, zespołu Ambulans oraz Blue Cafe. Najbardziej wytrwali skończyli zabawę w kieleckim klubie muzycznym Quantum o… 6 nad ranem.
Warto pamiętać, że koncert na Kadzielni mógł się odbyć w doskonałych warunkach między innymi dzięki rozkładanemu dachowi nad widownią, który podczas sobotniej ulewy absolutnie się przydał i co ważne zdał egzamin. Amfiteatru na Kadzielni gratulowali Kielcom w sobotę wszyscy. Była nim zachwycona zarówno znana prezenterka telewizyjna Anna Popek, która oglądała koncert z widowni oraz Joanna Liszowska, jaka podkreślała to jeszcze potem na bankiecie w hotelu Łysogóry.
A szefowie Regionalnej Organizacji Turystycznej Województwa Świętokrzyskiego, którzy Sabat Czarownic wymyślili i wynegocjowali telewizyjną transmisję, odpoczywają zaledwie parę dni i lecą do Londynu, promować nasze województwo wśród brytyjskich turystów.
http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/ar ... /584977083
CK|PL|EU
- MeehoweCK
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 3317
- Rejestracja: 25 września 2005, o 17:41
- Lokalizacja: Warszawa / Kielce
- Kontakt:
Na takie koncerty jak wspomniany U2 Kadzielnia jest oczywiście zdecydowanie za mała. U2 to zespół na Stadion Śląski albo budowany Stadion Narodowy. Ale jestem w stanie wyobrazić sobie występ Rogera Watersa (18 kwietnia w Atlas Arenie), Bruce'a Springsteena albo innej gwiazdy tego pokroju. Moim marzeniem jest występ The Australian Pink Floyd Show w Kielcach. Myślę, że jest to możliwe.
Ambicja to coś co prowadzi ludzkość do postępu, a ludzi do depresji
Nie zapominajmy, że kiedyś na Kadzielni w dużo gorszych warunkach, przed przebudową był zespół Scooter.MAŁY pisze:wydaje mi sie ze ze względów bezpieczeństwa i charakterystyki takich koncertów jest to niemożliwe, by tak wielkie gwiazdy mogły występować. Bynajmniej ja sobie nie wyobrażam np. U2 na Kadzielni, każdy by skakał i sporo osób mogło by być poszkodowanych, do tego potrzebna jest też i płaska powierzchnia.
Co do pojemności to warszawski Torwar ma niewiele mniejszą od Kadzielni a odbywają się tam od lat koncerty największych światowych gwiazd.
- sueno
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4907
- Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
- Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
- Kontakt:
Ciesz się, że nie padł przykład Denzela i jego "pump'er up" czy jakuś takbaux pisze:PS. Scooter to raczej kiepski przykład
Ja bym widział bardziej klimatycznych wykonawców takich jak: Rodrigo y Gabriela Tommy Emmanuel czy Joe Bonamassa
Choć cieszyłbym się jak dziecko z zaproponowanego przez Michała Australian Pink Floyd
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
a swoja drogą legendarni SCOOTER I DJ BOBO ale by byla jazda 
www.masazkielce24.pl Day Spa Kielce - ul. Warszawska ( naprzeciwko Galerii Korona )
- MadMike
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1127
- Rejestracja: 2 kwietnia 2007, o 13:09
- Lokalizacja: Kielce/Warszawa
Tyle, że oni mają lotnisko... Nie sądzę aby gwiazdom najwyższego formatu chciało się tłuc do Kielc koszmarnymi, rozkopanymi drogami z Warszawy lub Krakowa.maciej pisze: 28 października w Rzeszowie zagra Deep Purple, nie widzę powodów, dla których gwiazdy podobnego formatu nie miałyby przyjechać do Kielc. Wręcz przeciwnie - lokalizacyjnie mamy przewagę nad Podkarpaciem.
A kto mówi, że już? Za kilka lat. W Polsce przyzwyczailiśmy się, że zagraniczne gwiazdy przyjeżdżają jedynie do Warszawy, albo Krakowa. Spójrzcie sobie na mapę koncertową Niemiec. Oczywiście jest to dużo bardziej rozwinięty pod względem infrastruktury kraj od Polski, ale w naszym kraju z roku na rok jest coraz lepiej, częściej przyjeżdżają znane zespoły, poprawia się infrastruktura i powstają obiekty, które mogłyby je gościć. Od czegoś trzeba zacząć. Dążmy pod każdym względem do takich krajów jak właśnie Niemcy a na pewno na tym nie stracimy.

