Komisja Europejska nie da pieniędzy na Obice

Konrad Niklewicz, Bruksela, 10-07-2007
To już praktycznie przesądzone. Nawet sam wicepremier Przemysław Gosiewski przyznał, że "sprawa nie jest prosta". I wskazał winnych niepowodzenia - "Gazetę Wyborczą".
W Brukseli trwają jeszcze negocjacje z Komisją Europejską dotyczące Regionalnego Programu Operacyjnego, z którego 50 mln euro miało zostać przeznaczonych na budowę lotniska w podkieleckich Obicach. W ubiegłym tygodniu o celowości tej inwestycji mieli przekonywać unijnych urzędników wiceminister rozwoju regionalnego Władysław Ortyl i szefowa tego resortu Grażyna Gęsicka. Niewiele wskórali.
- W trakcie tego spotkania polska minister usłyszała, że jeśli lotnisko pod Kielcami zostanie zbudowane, to podważony zostanie ekonomiczny sens całej sieci lotnisk regionalnych w Polsce. Bowiem obszar, który miałoby obsługiwać, pokrywałby się z obsługiwanym przez już istniejące lotniska w Warszawie, Krakowie, Łodzi, Rzeszowie i Katowicach oraz z planowanym pod Lublinem - mówi "Gazecie" Ewa Kałużyńska, rzeczniczka prasowa Danuty Huebner, komisarza europejskiego ds. polityki regionalnej.
- Komisja przypomniała stronie polskiej, że Kielcom zostaną zapewnione alternatywne, lepsze połączenia z najbliższymi lotniskami. M.in. powstanie droga ekspresowa, która skróci czas przejazdu na Okęcie - dodaje Kałużyńska.
Komisja ma jeszcze inne argumenty przeciw budowie kieleckiego portu lotniczego za unijne pieniądze. - Budowa lotniska od zupełnego zera oznacza wysokie koszty konstrukcyjne. To obniża ekonomiczny sens tego przedsięwzięcia - mówi nam Kałużyńska.
Z odmową dofinansowania inwestycji liczy się prezydent Kielc Wojciech Lubawski. Powiedział "Gazecie", że jeśli nie dostaniemy unijnych pieniędzy, "będziemy musieli szukać partnera prywatnego".
Na niepowodzenie negocjacji w Brukseli przygotowywał przebywający wczoraj z cotygodniową "gospodarską wizytą" w Kielcach wicepremier Gosiewski. I od razu znalazł winnych tej porażki.
- Niestety, w Brukseli panuje zły obraz medialny tego lotniska. Sprawa nie jest prosta - mówił na konferencji prasowej w Akademii Świętokrzyskiej. Po czym wyjaśnił, kto taką atmosferę buduje: - Lektura jednej z gazet zasiała wątpliwości. Teraz my je musimy rozwiać. To dlatego zadzwoniłem do prezydenta Lubawskiego, aby delegacja z naszego regionu jeszcze w lipcu pojechała do Brukseli. W drugiej połowie lipca przyjeżdża też do nas delegacja Komisji Europejskiej w sprawie lotniska.
W porannym wywiadzie dla Radia Plus nazwał po imieniu winowajcę - "Gazetę Wyborczą", która ma w Kielcach swój oddział. Obarczył nas odpowiedzialnością za to, że rozmowy nie są łatwe, bo psujemy klimat wokół tego lotniska, zamiast wspierać jego budowę. "Ataki na to lotnisko są tak samo czytane w Brukseli i stawiane są różne wątpliwości" - wyraził się Gosiewski.
Komisja zdecydowanie odrzuca zarzut, że na decyzję w sprawie odmowy finansowania kieleckiego lotniska z unijnych funduszy wpływ miały krytyczne publikacje mediów (w tym "Gazety Wyborczej"). - Nasza analiza miała charakter wyłącznie techniczny. I to zostało w piątek powiedziane minister Gęsickiej - podkreśla Kałużyńska.